Potwierdziły się przypuszczenia, że poszukiwany mężczyzna nie żyje. Tragiczny finał poszukiwań mieszkańca Osiedla Kępa miał miejsce w Mielcu.
Zwłoki mężczyzny zostały zauważone w Wisłoce w Mielcu. Po identyfikacji okazało się, że denat to 46-letni dębiczanin. Wyszedł z domu 28 marca i od tego czasu ślad po nim zaginął. Matka, z którą mieszkał, zgłosiła na policję zaginięcie syna.
Z uwagi na bliskość rzeki od miejsca zamieszkania zaginionego, policja od początku brała pod uwagę, że mógł się utopić. Do Dębicy przyjechała specjalna grupa strażaków z Przeworska, która do poszukiwań wykorzystuje drony. Przeczesane zostały okolice rzeki w miejscu zamieszkania 46-latka, ale akcja nie przyniosła żadnych rezultatów. Dopiero kilka dni potem okazało się, że przypuszczenia były słuszne, a woda zniosła ciało ponad 30 km dalej. Nic nie wskazuje, by do śmierci dębiczanina przyczyniły się osoby trzecie. Mężczyzna nie zostawił listu pożegnalnego, nie można wykluczyć, że był to wypadek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze