Reklama

Rumun chciał wyrzucić ks. Pindę z pociągu

Na ciekawe historie z wątkiem kryminalnym w tle można natknąć się wertując stare czasopisma. Poniżej publikujemy kilka, które opisane zostały w Nowym Dzienniku w okresie międzywojennym. Wtedy jeszcze nikt nie myślał o zakazie publikacji nazwisk podejrzanych i sprawców.

Bernard Sonnenschein, lat 14 z Dębicy, został przytrzymany w kinie Wanda w chwili, gdy wyciągał Jerzemu Kwaśnickiemu z bocznej kieszeni surduta portfel z pieniędzmi i papierami wojskowymi. Sonnenschein tłumaczył się, iż chciał wyciągnąć z kieszeni chustkę do nosa, lecz przez pomyłkę zabłądził do cudzej. (Nowy Dziennik, nr 15/1918)

W pociągu popularnym Bukareszt - Berlin między Dębicą a Tarnowem doszło do niesłychanego zajścia, wywołanego przez wycieczkowiczów rumuńskich. Oto na proboszcza wojskowej parafii w Tarnowie starszego kapelana ks. Pindę i kanonika tarnowskiej kapituły ks. prał. dra Bulandę rzucił się Rumun Walerian Maguoran z Bukaresztu, który zachęcany głośno przez członków wycieczki usiłował wyrzucić obu kapłanów z jadącego pociągu. Przywołany konduktor nie mógł sobie dać rady z awanturnikiem przy czym, gdyby nie pomoc pasażerów żydowskich doszłoby do nieobliczalnych następstw. Dopiero w Tarnowie zdołano wylegitymować awanturnika i sprawę przekazano właściwym władzom. (Nowy Dziennik, nr 159/1937)

Reklama

Dziś o godzinie 5 rano udali się furmankami z Ropczyc do Dębicy na targ handlarze bydła Chaim Hirsch, Samuel Leiman, Mojżesz Schnur wszyscy z Ropczyc oraz Lejb Leiman i Jakub Mandel ze wsi Wieczejowa. W odległości około 3 km od Ropczyc we wsi Brzozówka zostali oni zatrzymani przez osobnika ubranego w mundur straży skarbowej. Towarzyszyło mu jeszcze 4 osobników, ubranych po cywilnemu, z których 2 było zakutych w kajdany. "Komisarz" podał, że będzie szukał za sacharyną i kamieniami do zapalniczek, po czym zrewidował handlarzy i woźnicę Pachnika, zabierają im posiadaną gotówkę w wysokości zł 313,50. Gdy Hirsch zaczął stawiać opór, komisarz wyciągnął z kieszeni rewolwer, którym zagroził napadniętym. Pod groźbą strzelania nakazali napastnicy obrabowanym kupcom ażeby natychmiast odjechali, zaś sami zbiegli w pobliski las. Policja wdrożyła dochodzenie. (Nowy Dziennik, nr 159/1937)

Przed niedawnym czasem donosiliśmy o zuchwałym napadzie rabunkowym pod Dębicą. Kupcy jadący na jarmark zostali napadnięci przez pięciu bandytów, przebranych w mundury policyjne. Kupcom zrabowano wówczas 300 zł i 5 dolarów. Obecnie wojewódzkie władze w Krakowie zostały powiadomione o likwidacji tej szajki bandyckiej. Policja w Dębicy w bardzo krótkim czasie aresztowała sprawców napadu. Ujęci zostali: Władysław Malski, Józef Pietrzyk i Władysław Czaja ze wsi Szkodna. Wszyscy trzej bandyci zostali przez poszkodowanych stanowczo rozpoznani. Pozostali dwaj bandyci zbiegli na teren powiatu kolbuszowskiego i są ścigani przez policję. (Nowy Dziennik, nr 171a/1937)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Stańczyk - niezalogowany 2021-12-05 23:42:15

    nic się nie zmieniło , tylko obecnie dzieje się to w majestacie prawa ....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama