Umiejętność samoobrony w zawodzie ratownika medycznego okazuje się w ostatnim czasie niestety niezbędna. Najlepszym przykładem tego było zdarzenie do którego doszło w marcu w Dębicy.
Była szósta rano kiedy ratownicy otrzymali wezwanie na ul.Pana Tadeusza, do mężczyzny, który wzywał pomocy. Niestety kiedy się tam zjawili ten, będą pod wpływem alkoholu, rzucił się na nich, przycisnął jednego z ratowników do ściany i zaczął dusić. Na miejsce zostały co prawda wezwane druga załoga pogotowia i policja. Zanim jednak mundurowi dojechali na miejsce ratownicy dali już sobie radę z agresorem.
Jednak ta, jak i podobne sytuacje w ostatnim czasie dowodzą, że specjalistyczne szkolenia z zakresu samoobrony są dla ratowników medycznych niezbędne. Jedno z takich szkoleń odbyło się wczoraj w budynku Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Dębicy. Prowadzili je doświadczeni instruktorzy taktyk i technik interwencji, asp. Marcin Wierzchowski i mł. asp. Jakub Cichoń, którzy na co dzień przygotowują funkcjonariuszy policji do skutecznego reagowania w sytuacjach zagrożenia. W tym przypadku uczyli ratowników skutecznego reagowania na niebezpieczne zachowania osób podczas prowadzenia działań ratunkowych.
Instruktorzy w praktyce pokazali im jak poradzić sobie z agresywnym napastnikiem, omówili zasady wzajemnej asekuracji, techniki obrony w sytuacji zagrożenia, ochronę miejsc wrażliwych i utrzymywanie bezpiecznego dystansu. Ważnym elementem szkolenia była też nauka kontroli sytuacji poprzez utrzymywanie kontaktu wzrokowego oraz wskazanie tzw. miejsc wrażliwych, które mogą być kluczowe w skutecznej samoobronie.
- Nie tylko policjanci, ale również ratownicy medyczni, wykonując swoje obowiązki, korzystają z takiej samej ochrony prawnej, jak funkcjonariusze publiczni. Każdy, kto dopuści się znieważenia, naruszenia nietykalności cielesnej lub czynnej napaści na ratownika medycznego, musi liczyć się z odpowiedzialnością karną - przypominają funkcjonariusze.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze