W policyjnym areszcie trzeźwiał 44-letni mieszkaniec Stasiówki, który spowodował kolizję pod wpływem alkoholu.
W sobotę 5 listopada policjanci zostali skierowani do Stasiówki, gdzie miało dojść do zdarzenia drogowego. We wskazanym miejscu znajdował się tylko jeden uczestnik. Z informacji uzyskanych od mężczyzny wynikało, że w trakcie jazdy wjechał w niego pojazd marki seat.
- Mężczyzna powiedział również, że doszło pomiędzy nim a sprawcą do wymiany zdań, w trakcie której od rozmówcy wyczuł woń alkoholu - mówi st. asp. Jacek Bator, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Dębicy.
W pewnym momencie kierujący seatem wsiadł do samochodu i odjechał z miejsca. Na szczęście poszkodowany zapamiętał tablice rejestracyjne pojazdu. Policjanci bardzo szybko ustalili jego adres zamieszkania.
- W trakcie wizyty mieszkaniec Stasiówki twierdził, że nic nie wie o żadnym zdarzeniu drogowym, a pojazdu nie ma i w ogóle nie wie, o co policjantom chodzi - dodaje rzecznik policji.
Mundurowi rozejrzeli się po ogrodzie i za budynkiem zauważyli samochód pasujący do opisu. Na nim widoczne były również ślady z których wynikało, że to właśnie ten pojazd brał udział chwilę wcześniej w kolizji. Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do dębickiej komendy, gdzie poddano go badaniu na zawartość alkoholu w organizmie. Mężczyzna był kompletnie pijany.
- Pan wydmuchał 2,98 promila, po przebadaniu w szpitalu został osadzony w policyjnym areszcie - mówi rzecznik komendy w Dębicy st. asp. Bator.
Teraz trwają czynności procesowe zmierzające do ukarania 44-latka. Odpowie on zakierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości, spowodowanie kolizji i ucieczkę z miejsca zdarzenia. Został mu również zatrzymany dowód rejestracyjny, gdyż samochód nie posiadał aktualnych badań technicznych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze