Reklama

Maria, przyszli po mnie. 13 grudnia 1981 w Dębicy i Pustkowie

Jeszcze w nocy 13 grudnia 1981 roku, po wprowadzeniu stanu wojennego, internowani zostali czterej członkowie zakładowych komisji NSZZ Solidarność: Czesław Łączak - na zdjęciu, Jan Rusznica, Marian Cacoń (cała trójka ze Stomilu) oraz Stanisław Ornawka (WUCh) i Mieczysław Wróblewski ( ZTS Pustków). Dzisiaj mija 40 lat od tych wydarzeń.

Mieczysław Wróblewski zdążył zadzwonić z domu do Marii Wilczkiewicz, także działaczki Solidarności z ZTS Pustków, ale zanim wyrwano mu słuchawkę, powiedział tylko:

- Maria, przyszli po mnie.

Pustków

Maria Wilczkiewicz nie wiedziała, dlaczego zatrzymany został jej kolega z Komisji Zakładowej Solidarności w ZTSiF, podobnie jak o wprowadzeniu stanu wojennego. Dopiero rano pojawiły się pierwsze komunikaty w radiu, ale większość ludzi o wszystkim dowiedziała się w kościołach. W Pustkowie Osiedlu poinformował o tym wiernych ks. Bronisław Marczyk.

Reklama

Działacze Solidarności z ZTSiF zbierają się w siedzibie Komisji Zakładowej, m.in. Kazimierz Idzior i Maria Wilczkiewicz. Nie podejmują żadnych decyzji, w końcu rozchodzą się do domów.33

Dębica

Internowanych przewieziono do komendy MO w Dębicy. Jak wspominał Czesław Łączak, najpierw został zamknięty w pokoju na piętrze, potem, ok. godz. 3 rano zaprowadzony do piwnicy, gdzie już przebywali inni zatrzymani. Nikt im niczego nie wyjaśniał do czasu, aż rano zostali przewiezieni do Zakładu Karnego w Załężu k. Rzeszowa.34

Reklama

Stomil

W poniedziałek 14 grudnia grupa związkowców Stomilu poszła do dyrektora Andrzeja Tarnowskiego zapytać, dlaczego zablokowane zostało dojście do biura Solidarności. Ufali mu, szefem firmy został także dzięki poparciu związku. W grupie tej byli m.in.: Stanisław Niemiec, Stanisław Leski, Mieczysław Biel, Jan Drzał, Czesław Parys, Władysław Szpara, Stefan Tuszyński.

- Przyjął nas i powiedział, że tak musi być, że nic na to nie poradzi. Prosił, żebyśmy się rozeszli do miejsc pracy, bo już nie jesteśmy oddelegowani do Solidarności - opowiada Stanisław Leski.35

Reklama

Związkowcy byli skonsternowani, ale rozeszli się po zakładzie. Stanisław Niemiec został zatrzymany, gdy tylko pojawił się na swoim Wydziale Osobowych Opon Radialnych. SB obawiało się, że zorganizuje strajk w najważniejszym zakładzie produkcyjnym firmy.

Stefana Tuszyńskiego funkcjonariusze SB nie znaleźli na terenie zakładu, ale dorwali go w parku stomilowskim, gdy wracał do domu. On też został internowany.

Ich koledzy dowiedzieli się, że zatrzymany ma zostać także Zdzisław Jasak. Postanowili to uniemożliwić.

Reklama

Szczęściem - był wieczór, dyrektor Janeczko szedł z nim ręka w rękę, przeprowadził go przez bramę - wspomina Stanisław Leski.

Wyjście z zakładu to jedno, ale ukrywanie Zdzisława Jasaka było jeszcze trudniejsze. Pomagali związkowcy i ich rodziny. Mieszkał m.in. u rodziny Dziedziców na Głowackiego, na Robotniczej u Teresy Szpary, działaczki z Igloopolu.

23 grudnia

23 grudnia Jan Zima, szef struktur terenowych Solidarności w Dębicy oraz tych w Wytwórni Urządzeń Chłodniczych. Zatrzymany za to, że dostał się do biura delegatury związku i zabrał zgromadzone tam dokumenty. Po krótkiej odsiadce w Tarnowie i on trafia do Załęża.

Reklama

Tego samego dnia do aresztu trafia także Stanisław Leski. Ale zostaje wypuszczony na święta. Zaraz po Bożym Narodzeniu zostaje zatrzymany po raz drugi, ponownie na 48 godzin. Taka sytuacja miała miejsce nie po raz ostatni.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    zurek81 - niezalogowany 2021-12-13 14:43:36

    40 lat minelo .A OL ma gdzies .Czy to takie trudne skopiowac z internetu."Stan wojenny w Polsce (1981–1983)".Krotka notatka aby nowe pokolenie wiedzialo a starszemu przywrocilo pamiec jak bylo.Pozdrawiam

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama