Reklama

Kim byli, że nazwano nimi ulicę?

Dwa miesiące. Tyle czekaliśmy na obiecany przez dyrektora muzeum wernisaż wystawy o Raczyńskich. Jej zalążek mogliśmy oglądać podczas Nocy Muzeów 13. maja (notabene, w dzień, który był również rocznicą zamachu na Jana Pawła II, muzeum zaprezentowało ten sam model pistoletu, z którego strzelano do Ojca Świętego). Na piętrze czekały zupełnie nowe plansze zwiastujące wystawę o tym istotnym dla historii Dębicy rodzie. Tym większy niedosyt zostawiły, że nie znalazłam na nich dokładnej odpowiedzi na nurtujące mnie pytania…

"Oni chyba byli fundatorami Dębicy?" – odpowiedziała tonem pytającym jedna z wieloletnich mieszkanek ulicy Raczyńskich, z którą rozmawiałam. Miałam nadzieję, że jej mieszkańcy będą lepiej znali ich historię.
— Tyle to sama wiem… — pomyślałam może niezbyt grzecznie, bowiem to wciąż nie zaspokajało mojej ciekawości. W jaki sposób wielkopolski ród szlachecki znalazł się na ziemiach dębickich? I jaki DOKŁADNIE wkład ma w historię naszego miasta?

Reklama

„Pytajcie, a będzie wam dane” – w myśl tej zasady postanowiłam porozmawiać z asystentem muzealnym Arturem Getlerem. To jeden z tego typu ludzi, z którymi po prostu lubisz rozmawiać. Moją dotychczasową wiedzę na temat właścicieli Dębicy uzupełnił informacjami na temat posiadanych ziem:

"Na cele publiczne przekazali lub odsprzedali po preferencyjnych cenach wiele swojego majątku. Na przykład z ich wsparciem powstały koszary wojskowe. Podobnie „Stomil” został wybudowany na ziemi Raczyńskich. Wiele z tych działek przekazali nieodpłatnie jako donacje" – dodał.

Reklama

Później dowiedziałam się, że dzięki Raczyńskim powstało również dębickie Zgromadzenie Sióstr Służebniczek. Utworzyło się także historyczne Towarzystwo „Sokół” (które nawiasem mówiąc właśnie zyskuje nowe życie. Mało kto wie, że kilka dni temu zarejestrowano nowy miejski klub sportowy o tej nazwie). Więcej o nim z pewnością powiedziałby Pan Jan Swół. Ale do Raczyńskich wracając…

Mówiąc prosto, Raczyńscy podarowali grunty, na których dzisiaj są nasze osiedla mieszkaniowe, instytucje publiczne, kościoły, stadiony i parki. Co ciekawe, park miejski nazywany przez większość dębiczan „stomilowskim”, który obecnie nosi nazwę im. Włodzimierza Skarbek-Borowskiego, pierwotnie miał imię Joyous Markham-Raczyńskiej. I tu uruchomiła się moja wyobraźnia… Gdyby nie uchwały Rady Miejskiej w Dębicy pewnie dzisiaj chodzilibyśmy do Parku Raczyńskiej...

Reklama

Rozmowa z Arturem i przeczytane materiały już w pewien sposób zaspokoiły moją ciekawość. A zatem wyjście było jedno i ostatnie. Oczekiwać wystawy.

Czekałam więc na nią z niemałą cierpliwością, odważnie dopytując o jej termin samego Dyrektora Dymitrowskiego. Studził moją ciekawość. "Z przykrością zawiadamiam, że jeszcze nie – odpowiadał z właściwą dla siebie klasą. – Wszystko zależy od sióstr Raczyńskich". Bo to właśnie ich przyjazd miał decydować o terminie otwarcia wystawy. Finalnie siostry na wernisaż, który odbył się w piątek 15. lipca przyjechać nie mogły. Odczytano jednak list, jaki napisały do organizatorów i uczestników wydarzenia.

Reklama

Wystawę „Dęby z Rogalina i Polskie morze”, której tematem głównym są Cecylia i Edward Raczyńscy, przygotowaną przez Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni przy wsparciu Muzeum Narodowego w Poznaniu wypożyczono Dębicy po raz pierwszy i niechętnie, jak mówił sam dyrektor podczas wernisażu. Stąd pojedzie prosto do Warszawy: do Instytutu Pamięci Narodowej, a następnie Świątyni Opatrzności Bożej. Co ciekawe, po zmarłym nie tak przecież dawno, bo w 1993 roku, prezydencie RP na uchodźstwie, eksponatów zostało bardzo niewiele.

Bardziej niż sama wystawa jednak dzieje rodziny Raczyńskich i ich związki z Dębicą w swoim krasomówczym przemówieniu ubarwił sam dyrektor muzeum.

Reklama

Do zwiedzania tej nieco oszczędnej w formie, a jednak interesującej wystawy muzeum zaprasza od wtorku do niedzieli w godzinach podanych na stronach internetowych. Co ciekawe, przystępna jest ona również gości zza granicy, bowiem wszystkie materiały zostały przetłumaczone na język angielski.

„Dęby z Rogalina i Polskie morze” z pewnością warto zobaczyć. Najpewniej jednak z przewodnikiem, który uzupełni – przynajmniej w części – wiedzę na temat Raczyńskich. A jak ktoś będzie miał szczęście, kto wie... może oprowadzi go sam dyrektor…?

Reklama

PS. W świetle zasług Raczyńskich dla Dębicy wydaje się, że naszym obowiązkiem jest zatroszczyć się o ich neogotycką kaplicę grobową znajdującą się na starym cmentarzu, której stan pozostawia wiele do życzenia.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ala - niezalogowany 2022-07-21 12:15:12

    Przy Placu Gryfitów znajduje się zabytkowy, prawie 200 letni budynek, który pierwotnie był letnią rezydencją rodu Raczyńskich. W powojennych latach był siedzibą sądu i prokuratury, a następnie archiwum Starostwa Powiatowego. Od kilkunastu lat budynek jest nieużytkowany i systematyczne niszczeje. Dlaczego przez kilkanaście lat władze powiatu nie potrafiły zagospodarować tego zabytkowego obiektu ? W Dębicy jest niewiele zabytków dlatego te, które pozostały powinny być objęte troską rządzących naszym miastem i powiatem. Zabytkowa kaplica na Starym Cmentarzu została przejęta przez miasto i UM miał się ubiegać o środki na jego renowację.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama