Wraz z nadejściem wiosny ruszyły prace polowe i budowlane, a to oznacza więcej pracy dla saperów z 21. Brygady Strzelców Podhalańskich z Rzeszowa. W tym tygodniu przyjeżdżali do naszego powiatu już dwukrotnie.
Pozostałości po II wojnie światowej w ziemi jest jeszcze bardzo dużo. Niebezpieczne przedmioty regularnie znajdowane są w naszym powiecie. Kilka pocisków artyleryjskich znaleźli w ubiegłym roku robotnicy pracujący przy przebudowie parku im. Włodzimierza Skarbek-Borowskiego w Dębicy. Z kolei podczas prac w lesie w Braciejowej natrafiono na Schrapnellmine 35, znaną też pod nazwami Mina typu S i S-Mine. Również podczas przygotowywania miejsca pochówku na cmentarzu w Brzostku wykopany został granat moździerzowy.
Pierwszym niebezpiecznym przedmiotem znalezionym w tym roku w naszym powiecie był granat moździerzowy kaliber 82 mm. Natrafił na niego mężczyzna podczas prac polowych w Borowej (gm. Czarna). W poniedziałek 29 marca do tej miejscowości przyjechali saperzy z Rzeszowa, który zabrali go na poligon w Nowej Dębie, gdzie został zdetonowany. Kolejny raz żołnierze z 21. Brygady Strzelców Podhalańskich przyjechali do nas wczoraj. W Wielki Piątek wezwani zostali do Głobikowej (gm. Dębica), gdzie czekał na nich pocisk artyleryjski kaliber 122 mm. On został wykopany podczas wykonywania przyłącza wodociągowego i także trafił na poligon w Nowej Dębie.
Zarówno żołnierze, jak i policja przypominają, żeby pod żadnym pozorem nie ruszać niewybuchów i natychmiast poinformować o nich policję. To oni zabezpieczają i pilnują znaleziska do czasu przyjazdu saperów.
Czytaj także: Trwają poszukiwania mieszkańca Dębicy