Reklama

1 maja nie grali dla partii, ale dla ludzi - zdjęcia

30/04/2021 22:19

Od lat siedemdziesiątych to Stanisław Świerk szedł na czele pochodów pierwszomajowych w Dębicy.

- Bo pierwsza zawsze szła orkiestra, a dopiero za nią towarzysze, zakłady pracy, czy szkoły - wymienia ówczesny kapelmistrz Zakładowej Orkiestry Dętej Stomilu, która później przekształciła się w Miejską Orkiestrę Dętą.

Stanisław Świerk, na jej czele stoi od początku lat siedemdziesiątych, tym samym przez blisko dwadzieścia lat to jemu przypadała rola prowadzenia pochodu.

- Zbiórka zazwyczaj była pod Stomilem, gdzie formował się pochód. Na drzewach wisiały głośniki, a przez radiowęzeł podawane były komendy kto kiedy wychodzi - wspomina kapelmistrz.

Reklama

Stamtąd wyruszali przy dźwiękach Warszawianki, ale grali też marsze, krakowiaka, a nawet utwory znane z Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu. Szli ul. 1 Maja do Krakowskiej, a stamtąd do Rynku. Za orkiestrą przedstawiciele partii, później reprezentacje zakładów pracy. Najpierw, jak wspomina Stanisław Świerk - Stomilu. Później dopiero WSK, czy Igloopolu. Przez wiele lat w pochodzie uczestniczyli też pracownicy działającej w Zawadzie stadniny. Oczywiście na koniach.

Szef orkiestry tłumaczy, że każdy z zakładów chciał się pokazać jak najlepiej. Ich przedstawiciele rywalizowali nawet na wypisywane na transparentach i wykrzykiwane podczas pochodu hasła.

Reklama

- Najczęściej to było oczywiście Niech żyje Polska Zjednoczona Partia Robotnicza i niech żyje towarzysz Gierek - śmieje się kapelmistrz.

Po zakładach szły kluby sportowe. Ambicją ich było, by reprezentowały ich wszystkie działające w klubie sekcje. Później zespoły pieśni i tańca. Najpierw Małopolska, później też Igloopolanie. Za nimi uczniowie szkół średnich i podstawowych. Często w strojach gimnastycznych.

- Choć w jednym roku się nie dało, bo 1 maja padał deszcz ze śniegiem - wspomina.

Gdy orkiestra docierała do Rynku ustawiała się przy trybunie honorowej, gdzie czekali już przedstawiciele partii. Trybuna stała zazwyczaj na wysokości głównych schodów na Rynek, lub naprzeciwko sklepu Kaprys. W oknach budynków siedzieli konferansjerzy zapowiadając delegacje dochodzące do trybuny. Wtedy właśnie muzycy mieli chwilę oddechu. Bo poza tym grali cały czas, bywało, że i ponad dwie godziny. Grali, aż ostatnie delegacje minęły trybunę i rozeszły się do domów.

Reklama

Stanisław Świerk nie ukrywa, że dziś dobrze wspomina granie na pochodach. Mimo, że były to przecież partyjne manifestacje.

- Takie były czasy, a orkiestra ma przede wszystkim służyć ludziom. I my służyliśmy grając i na pochodach pierwszomajowych i podczas procesji na Boże Ciało. Tak jak graliśmy na pogrzebach i świeckich i kościelnych. My wtedy byliśmy dla ludzi i jesteśmy do tej pory - tłumaczy kapelmistrz.

Od dziś, przez kilka dni, na naszym portalu prezentować będziemy pochodzące z archiwum Zespołu Szkół Zawodowych nr 1 w Dębicy zdjęcia z pochodów, które odbywały się w naszym mieście w latach siedemdziesiątych. Ich autorami są prawdopodobnie członkowie działającego w tej szkole koła fotograficznego. Za ich archiwizację cyfrową odpowiada Artur Barwacz.

Reklama

Przeczytaj również: Ci, którzy się tam zaszczepią, dostaną ciastko

Aplikacja na Androida

Reklama


Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama