Aleksander M. według biegłych nie powinien być sądzony jak osoba dorosła. Uważają oni również, że wobec niego nie powinny być stosowane środki wychowawcze. Co to oznacza?
Obserwacja chłopca, na którą trafił na przełomie listopada i grudnia ubiegłego roku trwała 6 tygodni. Było to pokłosie dramatu, który wydarzył się 2 listopada 2020 roku w Głowaczowej. Rodzice Aleksandra M. pojechali do kościoła. W domu został on, a także jego niespełna 18-letnia siostra Natalia. Oboje siedzieli w swoich pokojach. W pewnym momencie chłopiec złapał za ponad 80 centymetrowy kij oraz nóż i poszedł do pokoju Natalii. Najpierw uderzał kijem, potem padły ciosy nożem. Kiedy siostra osunęła się na ziemię brat przeciągnął jej ciało przez dom i zrzucił do piwnicy. Wtedy też zadzwonił pod 112 i powiedział, co zrobił.
Na miejsce wysłani zostali policjanci oraz załoga pogotowia ratunkowego. Aleksander stał przed domem z nożem w ręku. Na polecenie policji odrzucił go. Mundurowym powiedział, że zabił siostrę, bo tak kazały mu głosy w głowie. Z kolei ratownicy próbowali uratować życie Natalii. Bezskutecznie.
W trakcie przeszukania domu policjanci znaleźli zeszyt z zapiskami Aleksandra. Wynikało z niego, że zabójstwo było planowane, a siostra miała nie być jedyną ofiarą. Z notatek wyłaniał się obraz młodego człowieka, który potrzebuje pomocy. O sprawie pisaliśmy TUTAJ oraz TUTAJ. 15-latek trafił na obserwację w Krajowym Ośrodku Psychiatrii Sądowej dla Nieletnich w Garwolinie, o co wnioskowali biegli z tego ośrodka. Sąd do wniosku się przychylił. Także do tego, by chłopiec obserwowany był nie trzy tygodnie, jak to zazwyczaj bywa, a sześć tygodni.
Biegli przygotowali już dokumentację, na podstawie której sąd zdecyduje o kolejnych krokach. Jeśli wnioski po obserwacji zostaną uwzględnione, to 15-latek nie będzie sądzony w ogóle. Ani jako osoba dorosła, ani też jako nieletni, a to oznacza również, że nie trafi do zakładu poprawczego. Biegli uznali, że chłopiec w chwili popełnienia czynu, do którego się przyznał nie był poczytalny, stwierdzili poważne zaburzenia psychotyczne w kierunku schizofrenii. W ocenie biegłych z Garwolina Aleksander M. powinien trafić na leczenie w szpitalu psychiatrycznym ze wzmocnionym systemem zabezpieczeń.
Czytaj także: Alarmy bombowe w dwóch szkołach