Kompletnie pijany trafił na szpitalny oddział ratunkowy mieszkaniec Dębicy.
Został przywieziony na SOR, bo leżał na ulicy. Lekarze od razu wiedzieli, że mają do czynienia z osoba nietrzeźwą. Świadczyła o tym bijąca od niego woń. Ale wynik badania ich samych zaskoczył - prawie 6,5 promili alkoholu w organizmie. Mieli prawo być zdziwieni, bo już przy 4 promilach istnieje zagrożenie życia.
- Pan był przytomny, jeszcze się awanturował i rwał do bójki - mówi Przemysław Wojtys, dyrektor ZOZ w Dębicy.
Poza tym, że był pijany, 50-latkowi nic nie dolegało. Po wytrzeźwieniu wrócił do domu.
Prokurator rejonowy Jacek Żak pamięta innego "rekordzistę". To sprawa sprzed kilku lat.
- Mężczyzna był poszkodowanym w przestępstwie na tle seksualnym. Miał 8 promili - mówi.