Na pozostałości po II wojnie światowej natrafił operator koparki, który wykonywał roboty ziemne w Dęborzynie, w gminie Jodłowa.
Dwie skrzynie wypełnione granatami trzonkowymi leżały dość płytko. Znalezione zostały w piątek 18 marca. W momencie ich odkrycia prace ziemne zostały wstrzymane, a na miejsce, ok. godz. 14:30 wezwana została policja. Granaty zabezpieczono i przez cały weekend czekały na przyjazd patrolu saperskiego. Dzisiaj do gminy Jodłowa dotarli żołnierze z 21. Brygady Strzelców Podhalańskich z Rzeszowa.(CZYTAJ DALEJ↓)

Ostatecznie okazało się, że nie są to granaty bojowe, a dymne. Stworzone zostały po to, by Niemcy mogli w łatwiej wycofywać się z pola walki, uniemożliwiając jednocześnie przeciwnikom ich wypatrzenie i zabicie. Każdy granat posiadał w głowicy otwory, przez które wydostawał się dym. Nierzadko zdarzały się pomyłki, Nebelhandgranate 39 mylone były z bojowymi Stielhandgranate 24. Zresztą te pierwsze były wzorowane na tych drugich. W późniejszym okresie zdecydowano, że na drążkach tych dymnych będą wykonywane nacięcia, co pomoże w odróżnieniu. Granaty znaleziony w Dęborzynie, podobnie jak wszystkie niewybuchy trafiły na poligon w Nowej Dębie. Policjanci oraz saperzy przypominają, żeby pod żadnym pozorem nie próbować rozbrajać takich znalezisk na własną rękę. Często kończy się to tragicznie. W sytuacji, kiedy wykopiemy niebezpieczne pozostałości po II wojnie należy zawiadomić policję.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze