Blok nr 11 przy ul. Witosa na osiedlu Słonecznym
Kilkanaście dni temu w Sopocie odbyła się uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej na kamienicy przy ulicy Monte Cassino (popularny Monciak) ku czci Józefa Franczaka. Uczczono w ten sposób 60. rocznicę jego śmierci, która przypadła 21 października. Ten ostatni żołnierz wyklęty w Sopocie ukrywał się przez kilka miesięcy w 1945 r.
Uroczystość, która została zorganizowana z inicjatywy IPN w Sopocie wywołała spore kontrowersje. Przeciwnicy przywołują publikację dra Sławomira Poleszaka z lubelskiego IPN, który ujawnił kilka lat temu nieznane i szokujące ustalenia na temat życiorysu Józefa Franczaka. Warto się z nimi zapoznać, gdyż w Dębicy przy ulicy Witosa na budynku nr 11 znajduje się wielki mural poświęcony Józefowi Franczakowi ps. Lalek.
Tekst dra Sławomira Poleszaka, ukazał się w 2020 roku w naukowym piśmie „Zagłada Żydów” poświęconym losom Żydów polskich w czasie II wojny światowej. Autor, wówczas pracownik IPN w Lublinie, opisał trzy historie z czasów wojny, w których Franczak-Lalek miał dopuszczać się zbrodni przeciw cywilom: Żydom i Polakom.
W 1943 we wsi Kolonia Skrzynice Lalek wraz z współtowarzyszami wdał się w zbrojne starcie z żydowskimi partyzantami. Dwóch partyzantów zginęło.
Drugie zdarzenie opisywane przez Poleszaka dotyczy zarzutu udziału J. Franczaka w porwaniu i wydaniu Niemcom ukrywającego się żydowskiego krawca Szmula Helfmana.
Kolejny zarzut to uczestnictwo w obrabowaniu i pobiciu Heleny i Adama Brodów, małżeństwa mieszkującego we wsi Majdan Kawęczyński. W czasie okupacji ukrywali oni Żydów. Do zdarzenia miało dojść zimą z 1943 na 1944 r.
Według zeznań Heleny Brody z 1953 r., Lalek wraz z kompanami miał żądać wydania Żydów, czego Brodowie nie uczynili i zostali pobici i obrabowani. Helena Broda po pobiciu spędziła dwa tygodnie w szpitalu, a jej mąż zmarł w wyniku odniesionych obrażeń dwa lata później. Po latach Helena Broda została odznaczona tytułem „sprawiedliwej wśród narodów świata” za ukrywanie Żydów w czasie okupacji.
Józef Franczak ps. Lalek zginął w 1963 roku zabity w obławie przez funkcjonariuszy ZOMO z KW MO w Lublinie.
Sławomir Poleszak w swoim artykule twierdzi, że Lalek mimo dwóch amnestii nie ujawnił się po wojnie, gdyż obawiał się konsekwencji za wojenne zbrodnie na Żydach.
Ustalenia dra Poleszaka zostały skrytykowane przez historyków i publicystów z kręgów PiS, Telewizji Republika i Radia Maryja. Natomiast lewicowy historyk i socjolog Adam Leszczyński zwracał uwagę na konieczność dalszych poszukiwań i badań historycznych dotyczących Józefa Franczaka.
Po publikacji artykułu dr Poleszak został zwolniony z pracy przez szefa IPN Karola Nawrockiego.
Cały tekst dra Poleszaka można przeczytać:
https://zagladazydow.pl/index.php/zz/article/view/683/744?fbclid=IwAR0CK3fCtbDqnYSR98oP6gc5aKYXXQHAKunaoeh-DAX8afr55qeyr9qHoPI#S.embed_link-K.C-B.1-L.1.zw
Zarzuty dra Poleszaka wobec postawy J. Franczaka w czasie okupacji można przeczytać również w Wikipedii.
https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Franczak
Andrzej Janiec
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Człowiek który 18 lat po wojnie , z bronią w ręku w lasach walczy z nową władzą w Polsce nie bacząc na przemiany jakie zaszły i w kraju i w świecie , nie jest żadnym "żołnierzem wyklętym " tylko pospolitym bandytą którego słusznie wyeliminowano z społeczeństwa.
I tak i nie. Walczyli z kolejnym ciemiężycielem, który znów zakuł w kajdany Polaków. Moralnie nye jest to jednoznaczny temat.
Panu lewicowemu "dziennikarzowi" zapewne marzy się by zamiast Józefa Franczaka pojawił się tam wizerunek towarzysza Lenina...to byłoby coś.
Krytyku niezalogowany - twój komentarz to pisowskie odwracanie kota ogonem i złośliwości wskazujące na niski IQ.
Może należałoby prześwietlić życiorysy redaktorów z różnych gazet dla których miniony system jest tak bliski ? Zachwyca ich powrót postkomuny do władzy i podwyższenie świadczeń byłych funkcjonariuszy SB, UB.
Niepodległość i obchodzone dzisiaj święto nie jest tematem godnym uwagi redaktora? Po I wojnie komuniści nie włączali się do walki o niepodległość, czekali na bolszewików i chcieli republiki w ramach ZSRS.
Red. Janiec napisał o zastrzeżeniach HISTORYKA do postawy Józefa Franczaka w okresie okupacji hitlerowskiej. Nie zauważyłem, aby sam wyraził jakoś swoje zdanie. Czy jego krytycy tego nie widzą? Czy już o tzw. żołnierzach wyklętych można mówić i pisać tylko na klęczkach? Wszyscy byli tacy kryształowi? Historia nie jest taką prostą opowieścią, jak sie wydaje patriotom od siedmiu boleści. Można o niej rozmawiać, dyskutować, wymianiać argumenty. Ludzie nauczcie się tego. Wpis w podobnym duchu zamieściłem pod innym artykułem red. Jańca. Zamieściłem przez pomyłkę, ale to tylko różnica miejsca. Zdania mojego w tej kwestii to nie zmienia
Panie Janiec, w Dębicy na ulicy 3 Maja 6 jest mural dedykowany Panu Brzostowskiemu, działaczowi zbrodniczej komunistycznej partii PZPR. Cytuje za Wikipedią Postępowania karne W styczniu 2003 został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego, a następnie prokurator Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie przedstawił mu zarzuty fałszowania faktur VAT, dokonanego przy współpracy ze zorganizowaną grupą przestępczą, podejrzewaną o pranie brudnych pieniędzy. Zwolniono go za poręczeniem majątkowym w wysokości 50 tys. zł[6][7]. Akt oskarżenia w tej sprawie został w 2006 skierowany do Sądu Rejonowego w Krakowie[8]. W czerwcu 2011 w pierwszej instancji został uznany za winnego udziału w tej grupie i skazany na karę jednego roku i ośmiu miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na pięcioletni okres próby i karę grzywny[9].
Panie warszawiaku - niezalogowany. Tym wpisem o Edwardzie Brzostowskim przekreślił pan swoje jakiekolwiek szanse na uzyskanie posłuchu w Dębicy. Powinien pan bowiem wiedzieć, że w Dębicy Edward Brzostowski jest legendą i jego dokonania są niekwestionowane. Jeśli zatem publikuje pan wpis atakujący Edwarda Brozstowskiego, to oznacza, że jest pan całkowitym ignorantem w kwestii stosunków społecznych w Dębicy. I już na marginesie: wątpię, aby pan był warszawiakiem. Pewne naleciałości języka małopolskiego zdradzają, że Warszawę ogląda pan jedynie na pocztówkach.
U mnie ten Pan ma posłuch, a tym bardziej się z nim zgadzam. Edward Brzostowski został prawomocnie skazany. Tego faktu i historii nic nie zmieni, podobnie jak i niektórych jego dokonań w tamtych czasach. Niemniej jednak nie przeceniał bym tych dokonań z przeszłości. Takie niestety są fakty że kto kombinował to i wykombinował. Akurat co nieco udało się przy okazji Brzostowskiemu zrobić dla Dębicy
Szanowny Panie Janiec, to był tylko cytat za Wikipedią. Pana wpis o żołnierzu WP Sierż. Józef Franczak „Lalek” przekreślił pan swoje jakiekolwiek szanse na uzyskanie posłuchu w Dębicy. Powinien pan bowiem wiedzieć, że w/w żołnierz jest legendą i jego dokonania są niekwestionowane. Jeśli zatem publikuje pan wpis atakujący żołnierza WP, to oznacza, że jest pan całkowitym ignorantem w kwestii historii walki z o wolność Polski. Komuniści zabili Franczaka w 1963. Nie musieli, już nie zagrażał. Zabili,odcięli głowę. Oni nigdy z Polski nie odeszli. To zło znów wypełzło z nory. Polacy pozwolili mu wypełznąć. To strasznie boli, zwłaszcza, kiedy czyta się Pana tekst. Widzę, że poczuł Pan historii wiatr, lenin wiecznie żywy
Czyżby warszawiak - niezalogowany i Krytyk - niezalogowany, to była ta sama osoba? W swoich ostatnich komentarzach obaj użyli tego samego zwrotu: Lenin wiecznie żywy. Proszę pilnować swoich wpisów. Albo stosować jeden nik, to drugie jest latwiejsze. Niech się dzieje historia.
Człowiek który 18 lat po wojnie , z bronią w ręku w lasach walczy z nową władzą w Polsce nie bacząc na przemiany jakie zaszły i w kraju i w świecie , nie jest żadnym "żołnierzem wyklętym " tylko pospolitym bandytą którego słusznie wyeliminowano z społeczeństwa.
I tak i nie. Walczyli z kolejnym ciemiężycielem, który znów zakuł w kajdany Polaków. Moralnie nye jest to jednoznaczny temat.
Panu lewicowemu "dziennikarzowi" zapewne marzy się by zamiast Józefa Franczaka pojawił się tam wizerunek towarzysza Lenina...to byłoby coś.