Reklama

Zamordowali ją, bo nie pozwoliła się zgwałcić

Zginęła od strzału w usta. Niemiec, który pociągnął za spust, nie poniósł za to żadnych konsekwencji.

Gdy została zamordowana, miała 16 lat. Była uczennicą szkoły w Dębowej, choć pochodziła z sąsiedniej Błażkowej.
- Kierownikiem szkoły w Dębowej był wtedy jej wujek Edward Rabsztyn - mówi dyrektor Szkoły Podstawowej w Dębowej Franciszek Warzecha.

W sobotę 23 września 1944 roku do Krystyny Krupy przyszły koleżanki Hanna i Czesława. Zaproponowały jej, by udała się do nich i została tam na noc. Następnego dnia rano miałyby pójść razem do kościoła w Brzyskach. 16-latka odmówiła i została w domu. Czy jeśli zgodziłaby się pójść, to żyłaby nadal? Franciszek Warzecha jest przekonany, że tak.

Reklama

W nocy z 23 na 24 września wieczorem we wsi pojawili się dwaj żołnierze Wehrmachtu. 
- Wpadłszy nocą do mieszkania, ojca pod groźbą rewolwerów z wyrzucili w domu - brzmi fragment kroniki parafialnej w Brzyskach, który opisuje te tragiczne wydarzenia.

Wspomnienia związane z tym, co działo się w domu spisał też 65 lat później młodszy brat Krystyny - Julian. Zapamiętał, że jego siostra została wywleczona na zewnątrz. Bronić próbował jej ojciec, doszło do szamotaniny. Niemcy oddali strzały w kierunku jego nóg, ale nie zranili go.

Reklama

- Udało się Krystynie wyrwać z rąk oprawców - wspominał po latach Julian Krupa.

Wbiegła do pokoju, w którym spał on wraz z ciotką oraz 1,5-roczną siostrą Mieczysławą.
- Z łóżka wołałem do niej: połóż się na łóżku, ja przykryję cię dzieckiem i pierzyną, nie zobaczą. To było oczywiście dziecięce rozumowanie, wręcz prowadzące do większej tragedii - wspominał brat zamordowanej.

Do pokoju za Krystyną wbiegł również jej ojciec, a za nim Niemcy. Celowali w mężczyznę, który swoim ciałem zasłaniał córkę. Wołał: strzelajcie do mnie. Ale oprawcy mieli zupełnie inny plan, chcieli ukarać dziewczynę za to, że nie pozwoliła się zgwałcić.

Reklama

- Dopadają do niej i do ojca. Pada strzał, w szamotaninie niecelny. Drugi, bardzo celny, bo z przyłożonego pistoletu bezpośrednio pod nos, odbiera jej życie - wspominał Julian Krupa.

Sprawa została zgłoszona dowództwu niemieckiemu. Po tragicznym zdarzeniu w domu znów pojawili się żołnierze. Stanęli przy trumnie z ciałem Krystyny. Tym razem chodziło o co innego. Ojciec zamordowanej miał wskazać tego, który dokonał egzekucji.

- I rozpoznał go, ale nie wskazał - mówi Franciszek Warzecha, dodając że mężczyzna wiedział, że jeśli to zrobi, to ściągnie na rodzinę, a może i całą wieś nieszczęście.

Reklama

To była końcówka wojny, a wycofujący się Niemcy byli jeszcze bardziej agresywni, niż wcześniej. Przykładem na to były liczne mordy na ludności cywilnej w całej okolicy, łapanki, pacyfikacje, m.in. w Dębowej i innych wsiach. Kilka dni później odbył się pogrzeb dziewczynki. Jak to określił ks. Władysław Gwoździcki, ówczesny proboszcz w Brzyskach, była to msza manifestacyjna, w której udział wzięło siedmiu kapłanów. Na zachowanym zdjęciu z tego wydarzenia, które pokazuje Franciszek Warzecha, widać leżącą w trumnie zamordowaną dziewczynę, a obok wieniec z napisem na szarfie: Wolałaś śmierć, niż hańbę od wroga.

Jak się później okazało na wizycie w domu Krystyny Krupy bestialski rajd Niemców tej nocy się nie zakończył. W kronice wspomnianej wcześniej parafii odnotowano: zabrawszy 3 inne dziewczęta wysiedlone z Bukowej, zaciągnęli w wiklinę. Od tamtych wydarzeń minęło ponad osiemdziesiąt lat, ale Franciszek Warzecha chciałby, żeby lokalna społeczność poznała tę historię, w której tragiczną rolę odegrała uczennica szkoły, którą dzisiaj kieruje.

Reklama

- Historia jest podobna do tej bardziej znanej, która związana jest z Karoliną Kózkówną. Chciałbym, żeby również o Krystynie Krupie dowiedziało się więcej osób - mówi Franciszek Warzecha.

Grób Krystyny Krupy do dzisiaj znajduje się na cmentarzu w Brzyskach.

Czytaj także: Dachował w przydrożnym rowie

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 04/03/2025 12:10
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama