Reklama

Wódz Bromden odszedł

01/10/2022 19:09

Wódz Bromden odszedł

W wieku 94 lat odszedł Franciszek Pieczka. Wielki aktor, wspaniały człowiek. Zostawił po sobie wiele ról filmowych, z których znała go cała Polska. Poczynając od młodzieżowego przeboju chętnie oglądanego także przez dorosłych serialu „Czterej pancerni i pies”. Grał u Andrzeja Wajdy w „Ziemi obiecanej” Mullera, fabrykanta łódzkiego i Czepca w „Weselu”. Był żydowskim karczmarzem-mędrcem w „Austerii” Jerzego Kawalerowicza. Był dyrektorem wielkiego kombinatu Stefanem Bednarzem w „Bliźnie” Krzysztofa Kieślowskiego. I wiele, wiele innych ról.

Reklama

Podobnie długa jest jego lista teatralnych osiągnięć. Mnie najbardziej utkwiła w pamięci rola wodza Bromdena w „Locie nad kukułczym gniazdem” w reżyserii Zygmunta Hubnera w teatrze Powszechnym w Warszawie. Rola, którą mimo upływu wielu lat pamiętam doskonale, tak jak zresztą pamiętam, to całe przedstawienie. Było ono zresztą teatralnym przebojem w 1977 roku w Warszawie.

Bardzo niewielu znało wtedy film Milosza Formana z 1975 z Jackiem Nickolsonem w roli McMurphy’ego. Chyba jeszcze mniej książkę Kena Kesy’ea i napisanym na jej kanwie scenicznej wersji Dale’a Wassermana. Byli nieliczni czytelnicy „Literatury na świecie”, która przedrukowała fragment powieści Kena Kesy’ea. I tyle.

Reklama

Franciszek Pieczka grał indiańskiego wodza Bromdena. Trafia do szpitala psychiatrycznego udając głuchoniemego. Znosi wszystkie upokorzenia z godnością, milczy. Oddziałem rządzi niepodzielnie Siostra Ratched, Wielka Pielęgniarka (Mirosława Dubrawska). Schodzą jej z drogi nie tylko pacjenci, ale także lekarze. Buntuje się jedynie McMurphy (Wojciech Pszoniak) i płaci za to najwyższą cenę – jako nieuleczalny przypadek zostaje poddany lobotomii. Przedtem jednak spowoduje, że Wódz Bromden odzyska swoją siłę, spróbuje ucieczki. W ostatniej scenie symbolicznym gestem wyrywa ciężki postument i wyłamuje się na wolność. W filmie Formana widać go, jak idzie przez pola, daleko od szpitala, w świat, do swojego plemienia, które kiedyś utracił. W teatrze u Hubnera, już na korytarzu - łapią go pielęgniarze.

Pamiętam atmosferę tego spektaklu. Przedstawienie zaczynało się właściwie po wejściu do teatru. Widzowie byli jakby pod nadzorem. Po foyer krążyli pielęgniarze. Zamiast dzwonka rozpoczęcie spektaklu zapowiadała szpitalna informatorka. Po zakończeniu przedstawienia aktorzy nie wychodzili do oklasków. Publiczność jednak nie mogła wyjść z Sali. Drzwi były zamknięte. Gdy po dłuższej chwili się otwarły widzowie zobaczyli klęczącego w korytarzu Wodza Bromdena trzymanego przez dwóch rosłych pielęgniarzy. Odprowadzili oni Wodza do szpitala bezceremonialnie roztrącając wychodzących widzów.

Reklama

Ucieczka się nie powiodła, ale Wódz Bromden nie wyglądał na pokonanego. Na twarzy Franciszka Pieczki widać było, że przy kolejnej okazji spróbuje jeszcze raz. Aż do skutku. Na wolności będzie zapewne walczył nie tylko o odzyskanie dziedzictwa swego plemienia ale też o wolność dla wszystkich ludzi.

Wspaniała rola Franciszka Pieczki, mam ją ciągle w pamięci i dzielę się nią bardzo rzadko. Jest bardzo osobista…

Andrzej Janiec

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Stańczyk - niezalogowany 2022-10-01 20:53:24

    Dopiero po śmierci pojawiają się tego typu perełki... Panie Janiec mam prośbę , aby otworzył Pan swe wspomnienia z minionych lat zanim pojawi się jego następna przyczyna ..

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama