Apolonia i Stanisław Gacoń oraz Jan Jantoń zostali upamiętnieni na obelisku, który dzisiaj odsłonięto przy brzosteckim przedszkolu. Mieszkańcy gminy Brzostek zostali zamordowani przez Niemców za pomoc Żydom.
Podczas uroczystości obecni byli: Maria Mikrut - córka Jana Jantonia oraz jego prawnuczka Wioletta Kurek, Helena Mroczkowska - bratanica Stanisława Gaconia oraz Ignacy Przywara - wnuk brata Apolonii Gacoń. To właśnie oni, w towarzystwie dyrektor Instytutu Pileckiego Magdaleny Gawin dokonali odsłonięcia pomnika.
Napis na tablicy na nim głosi:
PAMIĘCI JANA JANTONIA
ZAMORDOWANEGO PRZEZ NIEMCÓW
8 GRUDNIA 1942 ROKU W WOLI BRZOSTECKIEJ
ZA POMOC ŻYDOM
PAMIĘCI ZAMORDOWANYM WRAZ Z NIM
SARY HENY, RUCHLI, ESTERY, FEIGI, ROJZY I MOJŻESZA FISCHÓW
PAMIĘCI APOLONII I STANISŁAWA GACONIÓW
ZAMORDOWANYCH PRZEZ NIEMCÓW 28 MAJA 1943 ROKU W BUKOWEJ
ZA POMOC ŻYDOM
PAMIĘCI ZAMORDOWANEJ WRAZ Z NIMI ŻYDÓWKI Z RODZINY KORZENNIKÓW
Pod tym napisem znajduje się tłumaczenie na język angielski, a całość otwierają słowa Jana Pawła II: Człowieka trzeba mierzyć miarą serca.
Jan Jantoń wraz żoną Bronisławą oraz czworgiem dzieci: Stanisławem, Janiną, Kazimierzem oraz Marią mieszkali w Woli Brzosteckiej. Nastał rok 1942 i niemiecka akcja Aktion Reinhardt, w ramach której okupant rozpoczął likwidację społeczności żydowskiej w okolicy. Z prośbą o ratunek do Jana i Bronisławy Jantoniów zwróciła się ich żydowska znajoma Sara Hena wraz z czwórką dzieci: Ruchlą, Feigą, Rojzą i Mojżeszem, a także z wnuczką Esterą. Około trzy miesiące szóstka Żydów ukrywała się w domu Jantoniów. Wieść o tym rozniosła się po okolicy, a uciekające przed Niemcami osoby zostały przeniesione do schronu wykopanego w lesie. Nie pozostali jednak bez pomocy Jana i Bronisławy Jantoniów, którzy dostarczali im do leśnej kryjówki pożywienie. Prawdopodobnie robili to także inni mieszkańcy wsi. W wyniku donosu naziści dowiedzieli się o ziemiance i przed południem 8 grudnia 1942 roku Niemcy wraz z granatowymi policjantami urządzili obławę i znaleźli ukrywających się Żydów, którzy zostali rozstrzelani. Zginął także Jan Jantoń, który tego dnia poszedł do lasu z jedzeniem. Wszyscy zostali pochowani w leśnym grobie, w którym spoczywają do dzisiaj.
Tragedia rodziny Gaconiów również była wynikiem donosu. Apolonia i Stanisław mieszkali na pograniczu Bukowej i Januszkowic. Apolonia pochodziła z Sowiny, wsi położonej niedaleko Januszkowic. Tam sklep prowadziła rodzina Korzenników. Głowa rodziny - Edmund Korzennik ukrył najmłodszą córkę w Bukowej, gdzie jak sądził będzie bezpieczna i nie dopadną jej Niemcy. Schronienie dziewczynce dała właśnie rodzina Gaconiów. Dzisiaj nie wiadomo ani jak miała na imię, ani też w jakim była wieku. Gaconiowie, którzy sami nie mieli dzieci, przedstawiali dziewczynkę, jako nieślubne dziecko siostry Apolonii. I choć wiele osób ostrzegało ich, że po okolicy rozeszła się informacja o tym, że ukrywają żydowskie dziecko, to nie oddali jej. W piątek 28 maja 1943 roku do domu Gaconiów weszli Niemcy, których ktoś poinformował o tym, że schronienie znalazła tam żydowska dziewczynka. Gospodarze zostali poddani brutalnemu przesłuchaniu, wciąż jednak utrzymywali wersję, że to dziecko siostry Apolonii. Według przekazywanych później informacji Niemcy mieli już dać spokój, kiedy jeden z nich odezwał się do dziewczynki w jidysz i również w tym języku otrzymał odpowiedź. To wystarczyło, by na miejscu wykonać wyrok. Cała trójka pochowana została na podwórku. Gaconiowie zostali ekshumowani w połowie lipca 43 roku i przeniesieni na cmentarz. Prawdopodobnie w Brzostku, ale istnieje również podejrzenie, że Apolonia spoczęła w Bieździedzy. Dzisiaj po grobach nie ma śladu. Z kolei zamordowane dziecko pozostało w miejscu, w którym straciło życie.
Pomnik, który stanął w Brzostku powstał dzięki współpracy wspomnianego Instytutu Pileckiego ze Starostwem Powiatowym w Dębicy i Urzędem Miejskim w Brzostku. Podczas uroczystości głos w imieniu rodzin zamordowanych Polaków zabrała prawnuczka Jana Jantonia Wioletta Kurek.
- Choć bliscy płakali po twojej śmierci nasz smutek zamienia się dzisiaj w radość. Chociaż poniosłeś śmierć i osierociłeś bliskich, pamięć o twoim czynie przetrwa już nie tylko w lesie na Woli Brzosteckiej, w miejscu kaźni. Ten kamień pamięci przed brzostecką szkołą, na którym wyryto twoje imię niesie ważne przesłanie: warto być człowiekiem, warto podać bliźniemu dłoń, podzielić się kawałkiem chleba - brzmi fragment przemówienia.
W uroczystości udział wzięła senator Alicja Zając, która również zabrała głos.
- Ci, których dzisiaj przywołujemy bez wahania pospieszyli z pomocą człowiekowi w potrzebie. Na pewno nie myśleli wtedy, że cenę jaką zapłacą będzie życie. To był odruch serca - powiedziała.
O tym, jak trudno się mówi o czasach, o których coraz mniej ludzi pamięta mówił z kolei starosta Piotr Chęciek. Dodał jednak, że poznajemy historię coraz lepiej, m.in. dzięki takim instytucjom, jak Instytut Pileckiego.
- Ale tak naprawdę nie wiemy nic o tamtych czasach, nie wiemy nic o strachu i przerażeniu rodzin żydowskich mieszkających w naszym powiecie, nie wiemy nic o przerażeniu i strachu, który musieli przeżywać państwo Gaconiowie i Jan Jantoń. Łatwo jest oceniać, wydawać osądy, ale tylko oni wiedzą, jak to było wielkie wyzwanie - powiedział starosta.
Jako ostatni głos zabrał burmistrz Brzostku Wojciech Staniszewski.
- Samorząd gminy Brzostek wspólnie z Instytutem Pileckiego i starostwem powiatowym z wielką radością brał udział w tym przedsięwzięciu, było nam niezwykle miło badać tą sprawę z tak szczęśliwym końcem. To jest kolejna część historii naszego miasta, bardzo nam zależy, żeby ta historia była pełna, a nie będzie pełna bez obecności społeczności żydowskiej - powiedział burmistrz.
Do Brzostku przyjechał też biskup senior Kazimierz Górny, jak również rabin pomocniczy Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie Yehoshua Ellis. Obaj pomodlili się w intencji ofiar niemieckiego terroru. W uroczystościach udział wziął także wicewojewoda Radosław Wiatr, wiceburmistrz Pilzna Krzysztof Krawiec, zastępca wójta gminy Jodłowa Dorota Krzyżak, zastępca wójta gminy Żyraków Grzegorz Reguła, wójt gminy Dębica Stanisław Rokosz, jak również były starosta Andrzej Reguła. Po oficjalnej części starosta Piotr Chęciek oraz burmistrz Wojciech Staniszewski złożyli kwiaty na miejscowym kirkucie, a także na grobie żydowskiej dziewczynki zamordowanej wraz z rodziną Gaconiów oraz w miejscu, gdzie spoczywa Jan Jantoń i szóstka zamordowanych Żydów.
Brzostecki pomnik powstał w ramach programu Zawołani po imieniu Instytutu Pileckiego. To 27 miejsce w kraju, gdzie upamiętnieni zostali Polacy ratujący Żydów. W województwie podkarpackim Brzostek jest drugi. Wcześniej w Brzózie Królewskiej upamiętniono Katarzynę i Sebastiana Kazaków.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze