Dyrektorka Marta Markiewicz zachęcała do licytacji kota w worku, ale Mateusz Augustyn skusił się na szachy. Atrakcja goniła atrakcję.
Karolina, Nikola i Wojtek, uczniowie 8 klasy szkoły w Czarnej byli w gronie wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na pytanie o powody zaangażowania, odpowiedź mieli jedną.
- Dobrze jest pomagać - mówią.
W tę pomoc zaangażowała się cała gmina, a miejscem 34. Finału WOŚP był szkoła w Czarnej.
- Jako dyrektor jestem dumna, że to właśnie tutaj spotykamy się w dniu, który jest świętem pomagania, nadziei i wiary w drugiego człowieka - mówiła Marta Markowicz, szefowa placówki.
Prowadzący imprezę Piotr Malec sługo wymieniał wszystkich zaangażowanych w organizację wydarzenia. Atrakcji było co niemiara. Koła Gospodyń Wiejskich postarały się lokalne smakołyki, za datek do puszki można było kupić ciasta, chleby, bigos, miody i inne rarytasy. Była loteria fantowa z bardzo atrakcyjnymi nagrodami, a fanty można było zdobyć także podczas licytacji.
W jednej z nich uczestniczył Mateusz Augustyn, który za 1150 zł stał się właścicielem kompletu szachów wystawionego na licytację przez poprzedniego ich posiadacza, który w ten sam sposób zdobył je rok temu.
Na scenie prezentowali się starsi i młodsi wykonawcy, szczególny aplauz wzbudzały popisy przedszkolaków.
Z każdą godziną przybywało uczestników imprezy, którzy hojnie wrzucali do puszek. Ostateczna kwota, jaką udało się zgromadzić w gminie Czarna powinna być znana jutro.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze