Nawet 12 lat więzienia grozi dwóm mieszkańcom Dębicy. Obaj usłyszeli zarzut dokonania rozboju i posiadania narkotyków, jeden z nich także zarzut zuchwałej kradzieży.
Do pierwszego napadu na strojącą w Machowej kobietę doszło pod koniec stycznia. Brał w nim udział tylko Mateusz D. 31-letni mieszkaniec Dębicy podjechał pod czekające na klientów panie i zaprosił jedną z nich do pojazdu. Z usług kobiety nie zamierzał jednak korzystać, miał inne plany. Ukradł jej torebkę, w której znajdowały się dokumenty, jak również telefon i klucze do mieszkania. Zabrał także kurtkę, a jej właścicielkę wypchnął z samochodu. Poszkodowana oszacowała straty na 450 zł. Na tym jednak nie zamierzał poprzestać.
Do Machowej pojechał również w lutym. Wtedy Mateusz D. zabrał ze sobą 49-letniego Artura B. Oczywiście jak za pierwszym razem, kiedy w Machowej zjawił się tylko młodszy mężczyzna, tak i teraz panowie nie mieli zamiaru korzystać z usług kobiet. Metoda działania byłą podobna - zaprosili obywatelkę Bułgarii do samochodu. Tam została potraktowana gazem, a następnie straciła torebkę. Tym razem straty były wyższe - obywatelka Bułgarii straciła power bank, klucze, i portfel z pieniędzmi w wysokości 1020 zł. Kobieta o zdarzeniu powiadomiła policję. Po około miesiącu policjanci ustalili podejrzanych. W toku postępowania zarówno Mateusz D., jak i Artur B. przyznali się do winy. Wyrazili skruchę i żałują tego, co zrobili. Złożyli też szczegółowe wyjaśnienia.
Ale zdarzenia z Machowej nie są jedynym zmartwieniem obu mężczyzn. W miejscu zamieszkania Mateusza D. funkcjonariusze policji znaleźli 2,45 grama amfetaminy. Podobną ilość, tyle że mefedronu miał Artur B. Mężczyźni usłyszeli zarzuty: dokonania rozboju oraz posiadania narkotyków, młodszy z nich odpowie także za zuchwałą kradzież. Grozi im kara do 12 lat pozbawienia wolności.
Czytaj także: Do wypadku wysłali śmigłowiec. Mężczyzna zmarł