- W pewnym momencie usłyszeliśmy głos, który mówił aby opuścić dom kultury - mówi jeden z widzów, który wraz z żoną wybrał się dzisiaj do Domu Kultury Mors, by obejrzeć spektakl Wieruszka, w reżyserii Marka Rębacza.
Wszystko zaczęło się punktualnie i szło, tak jak należy do momentu, kiedy w Domu Kultury Mors nie włączył się alarm przeciwpożarowy. Widownia została poproszona o natychmiastowe opuszczenie sali.
- Ludzie nie bardzo wiedzieli, co się dzieje. Nawet sami aktorzy byli zmieszani i tłumaczyli nam, że nie jest to element spektaklu - mówi widz.
Na miejscu pojawili się strażacy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej. Na szczęście był to tylko fałszywy alarm.
- Nie wiadomo dlaczego zadziałały urządzenia przeciwpożarowe, czasem tak się dzieje. Na szczęście nikomu nic się nie stało - informuje dyżurny KP PSP w Dębicy.
Przerwa w spektaklu trwała około 15 minut. W momencie kiedy włączył się alarm - jak mówi nasz rozmówca - włączyły się także inne zabezpieczenia, które poprzewracały scenografię. Na tym nie koniec. Kiedy okazało się, że wszystko jest jak należy, a widzowie wrócili do sali widowiskowej pojawiły się kolejne kłopoty...z nagłośnieniem. Te szybko udało się opanować, ku uciesze widowni, która obejrzała spektakl do końca.
- Bardzo fajny zresztą, zabawny - podkreśla nasz rozmówca.
Czytaj także: Utrudnienia na obwodnicy, sprawca pod wpływem