Reklama

Śmigłowiec przyleciał, rannego nie było

04/03/2021 08:58

Na miejsce, gdzie na pomoc oczekiwać miał ranny rowerzysta przybyli strażacy, policja oraz śmigłowiec z Sanoka, który miał zabrać poszkodowanego do szpitala.

Wczoraj wczesnym popołudniem strażacy, pogotowie i policja powiadomieni zostali o wypadku w Dębowej. Na drodze gminnej miał przewrócić się rowerzysta. Upadając, doznał urazów głowy.

- Z informacji osoby, która zadzwoniła pod numer alarmowy wynikało, że z rannym jest utrudniony kontakt - mówi bryg. Wiktor Porada z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Dębicy.

Na wskazane miejsce wyruszyli strażacy z Dębicy, a także druhowie ochotnicy z OSP KSRG w Jodłowej i z OSP w Dębowej - w sumie 15 osób. Jak tłumaczy Wiktor Porada, konieczne było wysłanie tam strażaków mających przeszkolenie w zabezpieczeniu lądowiska dla śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który został skierowany na miejsce wypadku przez centralę ratownictwa medycznego w Rzeszowie. 

Reklama

Okazało się jednak, że w miejscu rzekomego wypadku nie ma ani osoby poszkodowanej, ani żadnych śladów, ze mogło tu dojść do takiego zdarzenia. Dla pewności strażacy OSP sprawdzili jeszcze okoliczne drogi, ale i tam nie natrafili na nic niepokojącego. W międzyczasie ratownicy próbowali się skontaktować z osobą, która powiadomiła o wypadku. Jednak pod numerem telefonu, z którego dzwonił wzywający pomoc, nikt nie odpowiadał. Alarm okazał się fałszywy.

- Ktoś sobie zrobił idiotyczny żart. Mamy numer telefonu, będziemy ustalać sprawcę - mówi asp. Jacek Bator, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Dębicy.

Reklama

 

Czytaj także: Służba na czterech łapach w więzieniu

Aplikacja na Androida

Reklama


Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama