Reklama

Po spawarkę po raz pierwszy sięgnął pięć lat temu. Dziś ze złomu robi cuda (zdjęcia)

A wszystko, jak twierdzi Marek Magierski, zaczęło się od dżinsów i kaktusów, choć zdaje się, że najbardziej jednak od legwanów, które hodował.

Mało, że hodował, to napisał nawet o nich książkę. I właśnie podczas pracy nad nią postanowił skontaktować się ze znawcą tematu z Nowego Meksyku. Traf chciał, że na jednej z fotografii otrzymanych od niego zauważył kaktusa wykonanego ze stali.

- Był pięknie zardzewiały, a że z żoną hodowaliśmy kaktusy, to i ten metalowy mi się spodobał. Kupić takiego nie mogłem więc postanowiłem, że sam go sobie zrobię - wspomina Marek Magierski.

Tyle tylko, że spawarki obsługiwać nie umiał, a i szlifierkę wolał obchodzić z daleka. Trafił jednak do Ludwika Gajdy, spawacza z Brzeźnicy, który wprowadził go w tajniki obsługi pierwszego z tych urządzeń.

Reklama

- To był naprawdę szybki kurs, ale stwierdził, że jak wyspawam kilka paczek elektrod, to już będę dobrze spawał - uśmiecha się twórca z Pustkowa.

Zaczynał od pracy z podkowami, ale z dnia na dzień spawanie szło mu coraz lepiej. Kiedy więc pewnego dnia pokazał znajomym mężczyznę jadącego na rowerze, którego wyspawał z prętów i innych metalowych odpadów, ci byli pod wrażeniem. Duże zasługi w rozwoju Marka Magierskiego ma zresztą jego przyjaciel Sylwek. To on co rusz podnosił mu poprzeczkę. Wystarczyło tylko, że rzucił hasło: - a motocykla to nie zrobisz, by mężczyzna chwytał za narzędzia i po jakimś czasie przynosił mu odwzorowanego z wyjątkowym pietyzmem stalowego Junaka. W ten sam sposób powstał też choćby świecznik i kadzielnica, które z powodzeniem mogłyby uchodzić za artefakty sprzed kilkuset lat.

Reklama

Duża część twórczości Marka Magierskiego to przedmioty sakralne, a wśród nich m.in. seria aniołów, które zdają się być dla niego wyjątkowo bliskie. Zresztą nie ukrywa, że tym, który jest dla niego najważniejszy emocjonalnie to Anioł Amazonka, bez włosów i jednej z piersi.

- To hołd dla dzielnych kobiet po raku piersi, po chemii i amputacji ... w tym mojej Ani. Strzeże moją żonę - przyznaje pokazując niewielką metalową figurkę.

Inspiracją to tworzenia aniołów są dla niego konkretni ludzie. Np. Anioł Wiatru grający na flecie powstał inspirowany postacią znajomej grającej na tym właśnie instrumencie. Anioła Słońca, inną o rudych jak ogień włosach.

Reklama

Co ciekawe, zanim się spotkamy Marek Magierski musi pojeździć po znajomych, by pożyczyć od nich swoje prace, bo wszystkie trafiają do ludzi. Często robi je na zamówienie, tyle tylko, że każdy musi sobie sam je wycenić, bo jak twierdzi, każda z jego prac jest tyle warta ile ktoś chce za nią zapłacić.

Pracuje nie tylko ze stalą, a właściwie z odpadami stalowymi, ale też z drewnem, i to im starszym tym lepszym. Z tego materiału tworzy nie tylko anioły i gwiazdy, ale też ramy do obrazów, których renowacją również się zajmuje, meble, czy w końcu kapliczki słupowe. Miał także okazję zajmować się renowacją elementów XIX-wiecznej kaplicy Nagawieckich  ze Starego Cmentarza w Dębicy. Zresztą ciężko wymienić wszystko czym w ciągu ostatnich 5 latach zajmował się Marek Magierski.

Reklama

Teraz pracuje nad Aniołem Wolności, którego chciałby przekazać do muzeum pod Górą Śmierci. W tej rzeźbie wykorzysta oryginalny drut kolczasty i fragment szyny z obozu.

Przeczytaj również: Szkoła muzyczna ma 50 lat! Obchody jubileuszu rozpocznie koncertem

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama