Mowa o Janie Kotuszu, Krzysztofie Stępniaku i Piotrze Koczaju, których wystawy oglądać można obecnie w Galerii Sztuki Miejskiego Ośrodka Kultury w Dębicy.
Jan Kotusz, emerytowany nauczyciel przedmiotów plastycznych, swoje fotografie, kolaże i pastele pokazuje w sali audiowizualnej. Te ostatnie powstały dawno temu w Nałęczowie. Jan Kotusz przechadzał się po nim i każdego dnia wybierał jedno miejsce, które później starał się przełożyć na papier.
– To był mój pierwszy w życiu plener i pierwsze w życiu pastele. Ale minęło tyle lat, prawie czterdzieści i to jest pierwsza wystawa tych pasteli – przyznał podczas wernisażu.

W sali im. Franciszka Szczerbińskiego oglądać można wystawę obrazów Krzysztofa Stępniaka zatytułowaną Szaleństwo. Autor ten gościł już przy Akademickiej 8 w 2019 roku, również podczas wspólnej wystawy z Piotrem Koczajem. Tym razem pokazuje prace niewielkie w formie, ale będące owocem, jak określił to Ryszard Kucab, szef galerii, malarskim żywiołem.
– Emocje przelane wprost na podkład, w tym przypadku na tekturę, bo z takiego materiału artysta korzysta. Często maluje też bez użycia pędzla, to naprawdę działalność bardzo ekspresyjna i żywiołowa – tłumaczył.

Główne sale należą jednak do Piotra Koczaja, znanego również jako brat Albert, jak sam podkreśla, ucznia Franciszka Szczerbińskiego. Choć z jego twórczością Dębiczanie mieli już okazję obcować niejednokrotnie, to tym razem pokazuje wystawę, którą sam po raz pierwszy ma okazję widzieć wyeksponowaną w całości. Składa się na nią aż 150 monochromatycznych kompozycji, które powstawały przez dwa lata. Każda z nich to zapis emocji związanych z konkretnym psalmem. Dlatego też przy każdej pracy widnieje numer psalmu, któremu odpowiada i który można przeczytać podczas zwiedzania wystawy.

– Niebywała oszczędność środków wyrazu, a zarazem ogromna ich siła. To cechuje tylko dobre kompozycje – przekonywał Ryszard Kucab.
Sam brat Albert przyznał, że więcej pracy nad tymi pracami wykonał w swoim wnętrzu poprzez trud kontemplacyjny nad psalmami, niż przy samych pracach, które były
tylko jego zwieńczeniem.
– One w sposób skondensowany mają oddać to doświadczenie, które było dużo bardziej rozbudowane – wyjaśniał.
Prosił jednocześnie, by jego wystawę traktować raczej jako rodzaj doświadczenia artystycznego.
Prace Jana Kotusza, Krzysztofa Stępniaka i Piotra Koczaja przy Akademickiej 8 oglądać można do 13 czerwca.

A co jeszcze czeka nas w tym roku w Galerii Sztuki MOK?
Kolejną wystawą, którą zobaczyć będzie można jeszcze w czerwcu, będzie malarstwo Stanisława Białogłowicza.
– To duża wystawa i duży artysta. Pokolenie Franciszka Szczerbińskiego i jego kolega ze szkoły średniej, jak i z czasów studiów – podkreśla Ryszard Kucab.
W lipcu i sierpniu galeria zaprosi na prezentację dokonań członków Związku Polskich Artystów Malarzy i Grafików. Jak sama nazwa wskazuje będzie
można zobaczyć na niej malarstwo i grafikę, ale też rysunek autorstwa artystów głównie w Podkarpacia.
Wrzesień to kolejna wystawa zbiorowa, tym razem w pełni interdyscyplinarna, zatytułowana Widnokrąg, w której biorą udział twórcy związani kiedyś z Liceum Sztuk Plastycznych w Nowym Wiśniczu. Dziś już profesorowie i uznani artyści. W październiku zaś odwiedzi nas Krzysztof Kiwerski, który w gościnnych progach galerii zaprezentuje malarstwo, grafikę i film.

Listopad należał będzie do pań z Grupy Twórczo-Artystycznej Osnowa, które w galerii pracują z tkaniną artystyczną. Ta wystawa będzie dla nich szczególną, bo związana z 10-leciem działalności. Rok zamknie prezentacja twórczości Jacka Sroki, zatytułowana Wiadomości ze świata.
– To już można powiedzieć ścisła czołówka artystów polskich. Rzadko pokazuje swoje prace w galeriach, można je oglądać na stałej wystawie w Muzeum Narodowym i na całym świecie – podkreśla Ryszard Kucab.
Dodaje, że harmonogram wystaw może jeszcze nieznacznie się zmienić, ale o tym będzie informował na bieżąco.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze