Do 10 lat pozbawienia wolności grozi obywatelowi Rumunii, który jest podejrzany o wprowadzenie fałszywych pieniędzy do obiegu.
Sprawa swój początek miała 15 grudnia ubiegłego roku. Do przedsiębiorcy z powiatu dębickiego przyjechał klient z Rumunii. Pomiędzy nimi doszło do transakcji, za którą obcokrajowiec zapłacił w euro. Chodzi o równowartość prawie 3 tys. zł. Kilka dni później przedsiębiorca udał się do kantoru wymiany walut w celu zamiany euro na złotówki. Wtedy okazało się, że wszystkie banknoty, jakie posiada przy sobie są fałszywe. O sprawie mężczyzna powiadomił śledczych z dębickiej komendy.
Jak się potem okazało klient z Rumunii w tym samym czasie oszukał jeszcze jedną osobę, a poszkodowany w ten sposób stracił ponad 3 tys. zł. W wyniku działań kryminalnych udało się ustalić tożsamość oszusta, a on sam został zatrzymany w Kołaczycach, kiedy kolejny raz pojawił się na terenie Polski. 47-latek usłyszał już zarzut wprowadzenia do obiegu fałszywych banknotów euro za co grozi mu dziesięć lat pozbawienia wolności. Prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego w Dębicy wniosek o tymczasowy areszt Rumuna na dwa miesiące. Sąd do wniosku się przychylił.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To trochę śmieszne, że 10 lat grozi zarówno gościowi, który 3 tysiące zł fałszywek wprowadził do obiegu, co i mordercy. Za ciężkie pobicia dostają max. 8 lat. Kto to prawo w tym kraju tworzy?
To trochę śmieszne, że 10 lat grozi zarówno gościowi, który 3 tysiące zł fałszywek wprowadził do obiegu, co i mordercy. Za ciężkie pobicia dostają max. 8 lat. Kto to prawo w tym kraju tworzy?