Zarzut narażenia na niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia, a także spowodowanie u pokrzywdzonego obrażeń naruszających czynności ciała poniżej dniu siedmiu usłyszy 60-letni Bogusław K. z Dębicy.
Do zdarzenia doszło 11 stycznia, ok. godz. 19:30 w jednym z domów na os. Słonecznym. Policjanci zostali wezwani do mężczyzny, który miał być ugodzony nożem. Na miejscu mundurowi zastali zakrwawionego Grzegorza P. Z jego relacji wynikało, że sprawca całego zajścia znajduje się w domu. Otworzył drzwi policjantom, którzy kazali mu unieść ręce do góry. Ten nie zastosował się do polecenia i zostały wobec niego zastosowane środki przymusu bezpośredniego.
Interweniujący znaleźli na miejscu nóż kuchenny o długości ostrza ok 17 cm. To nim zraniony został Grzegorz P. Poszkodowanego przewieziono do szpitala w Dębicy. Tam okazało się, że obrażenia, których doznał nie są groźne. Po zaopatrzeniu trafił na komendę policji, gdzie trzeźwiejąc czekał na przesłuchanie. Mężczyzna wydmuchał 2,75 promila. W policyjnej izbie na przesłuchanie czekał także sprawca - Bogusław K.
Z relacji tego drugiego wynikało, że wieczorem wrócił do domu z pracy. Chciał wejść do środka, ale drzwi były zamknięte. Mimo pukania nikt nie otwierał. W końcu po pewnym czasie drzwi się otworzyły, stał w nich Grzegorz P., z którym właściciel domu pomieszkiwał. Po wejściu do środka Bogusław K. miał być przez niego okładany pięściami.
- Grzegorz P. miał mieć w rękach nóż, którym wymachiwał - opisuje przedstawiony przez Bogusława K. przebieg zdarzeń prokurator rejonowy w Dębicy Jacek Żak.
Wtedy Bogusław K. miał odepchnąć Grzegorza P. i zabrać mu nóż, a następnie kilkukrotnie ugodzić mężczyznę. U pokrzywdzonego stwierdzono dwie rany w okolicy oczodołu, ranę ciętą szyi, policzka, wargi, dwie rany klatki piersiowej oraz rany na lewej dłoni.
Trochę inaczej sprawę przedstawił Grzegorz P. Według niego pomiędzy mężczyznami doszło do sprzeczki w trakcie konsumowania wina. Bogusław K. wyrzucił Grzegorza P. z domu. Ten chciał wrócić do środka, by zabrać swoje rzeczy, ale drzwi zostały zamknięte. Grzegorz P. miał wybić łokciem szybę, by dostać się do środka. Bogusław P. twierdzi natomiast, że jego kolega do wybicia szyby użył siekiery. Kiedy wszedł do środka doszło do użycia noża i ponownego wyrzucenia Grzegorza P. z domu. Wtedy udał się do jednego z sąsiadów z prośbą o zawiadomienie służb.
- Bogusław K. przyznał się do wszystkiego i jeszcze dzisiaj usłyszy zarzuty - mówił kilkadziesiąt minut temu prokurator Jacek Żak.
Za narażenie na niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia oraz za spowodowanie u pokrzywdzonego obrażeń naruszających czynności ciała poniżej dniu siedmiu Bogusławowi K. grozi do dwóch lat pozbawienia wolności. Prokurator Jacek Żak mówi, że kiedy panowie doszli do siebie, to Grzegorz P wybaczył Bogusławowi K. to, co się stało.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze