Małych pacjentów jest więcej niż miejsc na oddziale. O tej porze roku to się zdarza - przekonuje ordynator dziecięcego Jerzy Brzostek.
Oddział dziecięcy w szpitalu w Dębicy ma 25 miejsc, ale obecnie przebywa na nim już 28 pacjentów, wymagających hospitalizacji. To dzieci chore na grypę, covid i zarażone wirusem RSV.
- Ale mamy też pacjentów z kombinacjami wymienionych chorób. W tej chwili już dostawiamy łóżeczka - mówi dr.n med. Jerzy Brzostek, szef oddziału.
Dodaje, że taka sytuacja może potrwać do końca lutego, a nawet do połowy marca, kiedy to liczba zachorowań powinna zacząć spadać. Ordynator dziecięcego przekonuje, że najważniejsza jest profilaktyka: unikanie kontaktu z osobami chorymi i omijanie miejsc, gdzie można przypadkowo się zarazić.
- Centra handlowe, wszystkie place zabaw tam, duże spotkania rodzinne - wylicza lekarz.
Dyrektor ZOZ Przemysław Wojtys zapewnia, że nawet jeśli liczba pacjentów na oddziale jeszcze wzrośnie, poradzą sobie z sytuacją.
- Pierwotnie oddział był przewidziany na 45 łóżek i tyle jesteśmy w stanie zmieścić. Problemem jest wtedy znalezienie miejsca dla osób towarzyszących chorym dzieciom - mówi.
I zapowiada, że dopiero jeśli liczba chorych ten stan przekroczy, wystąpi konieczność kierowania ich do innych szpitali w regionie.
Wzmożony ruch chorych notowany jest także w przychodniach dla dorosłych, ale większość pacjentów z grypą czy koronawirusem nie wymaga umieszczenia na oddziale w szpitalu. Choć i na oddziałach dla dorosłych przebywa sporo pacjentów z takimi infekcjami.
- Powodują one uaktywnienie chorób przewlekłych i konieczność skierowania do leczenia szpitalnego - tłumaczy Przemysław Wojtys.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze