Marcin Rusiniak, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Rzeszowie spotkał się dziś z lekarzami i pracownikami szpitala w Dębicy.
Spotkania były dwa, na żadne nie zostali wpuszczeni dziennikarze.
- Nie mam w zwyczaju rozmawiać z pracownikami o wewnętrznych sprawach w obecności mediów - tłumaczył dyrektor Przemysław Wojtys, który był ich organizatorem.
Najpierw dyrektorzy spotkali się z lekarzami, ale jak się dowiedzieliśmy, żadne szczegółowe uzgodnienia nie zostały przedstawione. Te mają być dopracowane dopiero po tym, jak Rada Powiatu podejmie uchwałę intencyjną w sprawie połączenia szpitali w Rzeszowie i w Dębicy, co planowane jest jutro. Następnie na rozmowę zostali zaproszeni między innymi przedstawiciele związków zawodowych.
Pracownicy nadal wydają się nieprzekonani do pomysłu połączenia szpitali. Wskazują na szereg zagrożeń, do których - z ich punktu widzenia, może prowadzić fuzja z Rzeszowem.
Izabela Sibilewska, kierownik Pracowni Serologii zapewnia, że pracownicy występują nie tylko w swoim imieniu, ale także w imieniu mieszkańców powiatu i w trosce o ich dobro.
- Gdzie skorzystamy z szybkiej pomocy? Zmiany są potrzebne, bo nie jest idealnie. Jednak przeraża nas ich dynamika. To wszystko dzieje się za szybko - mówi.
A Małgorzata Wójcik, pielęgniarka z Oddziału Ginekologii podkreśla, że niedobrym pomysłem wydaje się przekazanie w ręce ewentualnych partnerów majątku szpitala.
- Ten szpital budowali nasi dziadkowie, także w czynie społecznym. To własność mieszkańców powiatu, dlaczego mamy ją oddać? Jestem za konsolidacją, ale na dobrych warunkach - mówi.
Jeśli jutro radni podejmą uchwałę intencyjną, a wszystko wskazuje, że tak się stanie, będzie to pierwszy formalny krok w kierunku połączenia ze szpitalem w Rzeszowie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
tylko czekać jak pojawią się wpisy wychwalające likwidację przez połączenie
tylko czekać jak pojawią się wpisy wychwalające likwidację przez połączenie