- Ludzie z Gorzejowej skarżą się na jej brak - mówi Edyta Krzywińska.
Pod koniec maja Gminny Zakład Gospodarki Komunalnej w Brzostku zwrócił się do mieszkańców z apelem o rozsądne gospodarowanie wodą. Komunikat pojawił się później, niż w poprzednich latach. Jak wyjaśniał burmistrz Brzostku Zbigniew Kowalski, stało się tak dlatego, że ostatniej zimy spadło więcej śniegu, niż zwykle.
– I problem odciągnął się w czasie – wyjaśnia włodarz.
Mimo to powrócił i nic nie wskazuje na to, by coś miało się zmienić.
Wyczyścili starą studnię
Edyta Krzywińska z Gorzejowej podkreśla, że poziom wód gruntowych w ciągu ostatnich dziesięciu, może piętnastu lat, bardzo się obniżył. Widać to przede wszystkim w studniach, z których korzystają mieszkańcy. Wcześniej ona i jej rodzina brali wodę ze studni położonej po przeciwnej stronie drogi. Dziś już z niej nie czerpią.
– Jej poziom bardzo się obniżył. U nas w domu są tylko trzy osoby, a i tak jej czasami brakowało – dodaje mieszkanka Gorzejowej.
Na szczęście obok domu znajduje się stara studnia, która może mieć nawet sto lat. Gdy pojawiły się problemy z nowszym ujęciem, wraz z mężem postanowili ją wyczyścić, przebadać wodę i ponownie zacząć z niej korzystać.

– Teraz nikt już nie pyta o to, czy zrobiona będzie jakaś droga. Dzisiaj ludzie pytają o wodę – mówi Edyta Krzywińska.
I dodaje, że kiedyś, jak była studnia, to korzystało z niej pięć rodzin, a wody nie brakowało.
– Teraz ludzie kopią głębinowe i nie ma w nich wody – podkreśla kobieta.
Choć może się wydawać, że w XXI wieku dostęp do wody nie powinien stanowić problemu, rzeczywistość wygląda inaczej. Mieszkanka Gorzejowej przypomina, że jeszcze kilkanaście lat temu ani samorząd, ani mieszkańcy nie myśleli o budowie wodociągu. Nie było takiej potrzeby, bo wody nie brakowało. Dodatkowo niewielu chciało ponosić koszty przyłączy i późniejszych opłat.
Coraz mniej wody w rzekach i pod ziemią
W Polsce od lat utrzymuje się deficyt wody, a na wielu rzekach stany wód znajdują się w strefie niskiej. Na Podkarpaciu, w tym również w okolicach Dębicy, nie jest inaczej. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej regularnie odnotowuje dane, które świadczą o występowaniu suszy hydrologicznej. A przecież poziom wód w rzekach jest ściśle związany z poziomem wód gruntowych. W Polsce ponad połowa przepływu rzek pochodzi właśnie z zasilania podziemnego.
Na coraz niższy poziom wód w ciekach zwraca uwagę również Edyta Krzywińska. Jako przykład podaje przepływający obok jej domu potok Kamienica. Podczas naszej rozmowy niemal bez przerwy pada deszcz. Opady występowały także przez większą część poprzedniej nocy. Zdaniem mieszkanki Gorzejowej nie zmienia to jednak sytuacji.
– Nie ma zim, deszczu też jest bardzo mało. Klimat się zmienia, ociepla się. Dzisiaj leje, ale ile tego deszczu jest? Ziemia jest bardzo przesuszona – mówi.
Po chwili dodaje, że gdyby wyszła na grządki, ziemia byłaby mokra jedynie na powierzchni.
W podobnym tonie wypowiada się sołtys Grudnej Dolnej Krystyna Wójtowicz, która przyznaje, że problemy z wodą występują również w jej sołectwie. Część mieszkańców zabezpieczyła się jednak już przed laty, budując własny wodociąg.
– Korzysta z niego bardzo dużo osób, przede wszystkim te gospodarstwa, które miały największe problemy z wodą – dodaje.
Ale latem również i to rozwiązanie okazuje się niewystarczające, zwłaszcza gdy mieszkańcy zapominają o oszczędzaniu wody.
– I dzięki temu, że jeden podleje sobie ogródek, drugi umyje samochód, a trzeci napełni basen, to ci co mieszkają wyżej wody nie mają – dodaje.
Jak podkreśla Monika Sadowska z Fundacji Rodzice dla Klimatu, dla wielu osób susza jest abstrakcyjnym problemem z telewizji.
– I czują, że nie dotyczy ich bezpośrednio, dopóki nie zabraknie wody w kranie. A póki tutaj nie czuć braku, nie ma też motywacji innej niż finansowa, by skracać kąpiele albo używać zmywarki i pralki w trybie eko – mówi.
Przypomina jednak, że zanim odczujemy niedobór wody w swoim domu, zobaczymy inne skutki suszy, jak wzrost cen żywności, pożary lasów i łąk czy powodzie błyskawiczne, nazywane przez wielu oberwaniem chmury.
Co ciekawe, jak wskazuje Wojciech Szymalski, prezes Instytutu na Rzecz Ekorozwoju, aż 84% mieszkańców wschodniej Polski uważa jednocześnie, że już w szkołach podstawowych powinno uczyć się dzieci oszczędzania wody.
– Możemy mieć rozbieżne zdania, czy za ochronę wody powinny być odpowiedzialne głównie gospodarstwa domowe, czy bardziej przemysł i rolnictwo oraz władze, ale pewne jest, że za 20 lat we wszystkich tych miejscach pracować będą osoby, które teraz chodzą do szkoły. A dzięki projektom, takim jak nasz (wodoodporni.edu.pl – przyp. red.), będą mogły spojrzeć na wodę nie jako zasób, który zawsze był, jest i będzie, tylko na wspólne dobro, które warto traktować z troską – wyjaśnia Szymalski.
Oni się nie podłączą
Krystyna Wójtowicz podkreśla, że sytuacja najgorsza jest w dwóch przysiółkach Grudnej Dolnej. Chodzi o Kopalnię i Podkonie.
– Z tego co wiem z rozmów z ludźmi, to wielu z nich zrobiło sobie studnie głębinowe, kopiąc czasem po kilka razy, bo nie natrafiali na wodę, ale w niektórych gospodarstwach to im się udało i teraz mają do niej ciągły dostęp – mówi.
To ważne, ponieważ mieszkańcy obu przysiółków, przynajmniej na razie, nie będą mogli skorzystać z budowanego wodociągu.
– Kiedyś w przyszłości władze mają myśleć o tych ludziach z górek, no ale mają to wszystko dopiero analizować, potem projektować – mówi sołtys.
Oznacza to, że do pełnego zwodociągowania sołectwa droga jeszcze daleka.

Problemy z wodą w Grudnej Dolnej zaczęły się około dziesięciu lat temu. Sołtyska przyczyn obecnej sytuacji również upatruje m.in. w zmianach klimatycznych.
– Jakie dawniej były zimy, ile one trwały. Śnieg topniał i woda się gromadziła w ziemi. Tak samo w lecie, nie ma opadów. Dawniej tego deszczu było więcej. Teraz wszystkiego w pogodzie jest mniej, wszystko się skraca – dodaje.
Wspomina też czasy dzieciństwa i wielką rosę każdego ranka, o czym opowiadała swoim dzieciom. Dzisiaj według niej nawet tego nie ma w takiej skali, jak kiedyś.
W sytuacjach niedoboru wody mieszkańcom od lat pomagają strażacy ochotnicy, działający na zlecenie samorządów.
– Ale woda dowożona jest tylko wtedy, kiedy ludzie posiadają czyste zbiorniki, nadające się do jej przechowywania – mówi Krystyna Wójtowicz.
Dodaje, że woda nie jest dostarczana bezpośrednio do studni, ponieważ nie miałoby to sensu. Oczywiście usługa taka nie jest bezpłatna, o czym też warto pamiętać.
– W tamtym roku dowozili chyba do Smarżowej, coś mi się obiło o uszy – dodaje sołtyska.
Zdarzało się również, że sama zwracała się do strażaków z Grudnej Dolnej o pomoc, zwłaszcza gdy wody brakowało w gospodarstwach utrzymujących zwierzęta.
– Proszę ich i wożą, jak jest wody na tyle – mówi.
Powstają nowe nitki
W gminie Brzostek sieć wodociągowa jest rozbudowywana od wielu lat. W najlepszej sytuacji znajduje się oczywiście samo miasto, choć i tam nie wszystkie nieruchomości mają dostęp do wodociągu. W ostatnich latach wybudowano nowe odcinki, m.in. przy ulicach Przedmieście i Węgierskiej, co umożliwiło podłączenie kolejnych domów, korzystających dotąd z przydomowych studni.
Im dalej od Brzostku, tym sytuacja jest trudniejsza. Także w Gorzejowej i Grudnej Dolnej zachodzą jednak stopniowe zmiany i część mieszkańców może już korzystać z gminnej sieci.
– I myślę, że gmina musi być przygotowana na to, że coraz więcej ludzi będzie chciało się do niej podpiąć. I nie chodzi mi tu o samą rozbudowę sieci, ale o zabezpieczenie zasobów – podkreśla Edyta Krzywińska z Gorzejowej.

Wśród miejscowości objętych planami dalszej rozbudowy sieci znajdują się także Grudna Górna, Siedliska-Bogusz, Januszkowice, Bączałka, Kamienica Górna oraz Głobikówka. Z dokumentacji przetargu ogłoszonego pod koniec 2025 roku wynika, że w tych miejscowościach przewidziano do zaprojektowania około 40 kilometrów sieci wodociągowej. Ale zostają jeszcze takie sołectwa, jak Klecie, Bukowa, Skurowa, czy Przeczyca, gdzie również nie jest dobrze.
Należy jednak pamiętać, że od projektu do realizacji potężnej inwestycji droga jest jeszcze daleka. Po przygotowaniu dokumentacji konieczne będzie znalezienie środków na budowę, a właśnie finansowanie będzie największym wyzwaniem dla brzosteckiego samorządu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze