Wszystko wskazuje na to, że już wlipcu boisko Orlik 2012 w Parku Jordanowskim będzie gotowe, a my będziemy świadkami końca przepychanki pomiędzy miastem a wykonawcą.
Sprawa swój początek miała w kwietniu ubiegłego roku, kiedy burmistrz Mateusz Kutrzeba podpisał umowę na remont boiska z dębicką firma Grześki. W ramach inwestycji przewidziano między innymi demontaż starej i wykonanie nowej nawierzchni ze sztucznej trawy, wymianę podbudowy boiska, montaż nowoczesnego oświetlenia LED w sześciu punktach oraz dostawę i montaż dwóch nowych bramek piłkarskich. Roboty według zapowiedzi miały potrwać pięć miesięcy, a obiekt planowano oddać do użytku 16 września. Całkowity koszt inwestycji - według przetargu - miał wynieść ponad 547 tys. zł brutto, z czego 204 tys. zł stanowiły środki pozyskane z Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej w ramach programu modernizacji kompleksów sportowych Moje boisko - Orlik 2012, realizowanego przez Ministerstwo Sportu i Turystyki.
Tuż po podpisaniu umowy wykonawca przystąpił do robót, a mieszkańcy odwiedzający Park Jordanowski mogli na bieżąco śledzić postępy prac. Wszystko przez długi czas wskazywało na to, że inwestycja zostanie zakończona zgodnie z harmonogramem. Minęły jednak kolejne miesiące, maszyny opuściły plac budowy, a boisko nadal pozostawało zamknięte, co zaczęło niepokoić mieszkańców i rodziców dzieci korzystających z obiektu.
- Wiadomo kiedy boisko zostanie uruchomione? Tam nic już się nie dzieje, a dzieci dalej nie mogą wchodzić - pytała jesienią ubiegłego roku jedna z mieszkanek.
Podkreślała wówczas, że to ostatni moment, by jej syn i jego koledzy mogli jeszcze przed zimą pograć na boisku, bo później trzeba będzie czekać do kolejnego sezonu. Niedługo po tej rozmowie do redakcji dotarły informacje, że boisko jest zamknięte, gdyż wykonawca robót na boisku zamontował nie taką trawę, jaka miała być. O sprawę zapytaliśmy wtedy burmistrza Mateusza Kutrzeby.
- Wykonawca uważa, że nawierzchnia, którą położył, była oznaczona zgodnie z dokumentacją i że właśnie taką zakupił u jednej z firm - mówił jeszcze w październiku burmistrz.
Miejscy urzędnicy po rozłożeniu nawierzchni stwierdzili jednak, że był to inny gatunek sztucznej trawy niż ten, który powinien zostać zastosowany. W ocenie władz miasta użyty materiał był gorszej jakości. I powstał spór pomiędzy miastem a wykonawcą. Aby rozstrzygnąć sprawę, urzędnicy pobrali próbki sztucznej nawierzchni i przekazali je do specjalistycznej ekspertyzy. Burmistrz pytany jesienią 2025 roku o to, co stanie się, jeśli ekspertyza wykaże rację wykonawcy, odpowiadał żartobliwie: kupię flaszkę i przeproszę.
Ostatecznie jednak taka sytuacja nie miała miejsca. Wyniki ekspertyzy potwierdziły stanowisko miasta i nie pozostawiły złudzeń - sztuczna trawa była inna niż ta, którą firma Grześki miała zamontować zgodnie z dokumentacją. Jak się okazało, nie był to jedyny problem. Ekspertyza oraz kontrole wykazały również nieprawidłowości związane z wykonaniem podbudowy boiska oraz kilkoma innymi elementami inwestycji. Mateusz Kutrzeba poinformował wówczas, że podpisał dokument wzywający wykonawcę do usunięcia usterek.
W międzyczasie pojawiła się jeszcze jedna kontrowersyjna kwestia związana z inwestycją. Chodziło o starą sztuczną trawę zdemontowaną z boiska w Parku Jordanowskim. Według jednego z mieszkańców miała ona zostać wywieziona i składowana na prywatnej działce.
- Przecież zgodnie z dokumentacją przetargową ta nawierzchnia miała zostać zutylizowana, a firma otrzymała za to pieniądze - mówił rozmówca.
Ówczesny komendant Straży Miejskiej w Dębicy Sylwester Bieszczad informował, że i do nich wiadomość o sztucznej trawie na jednej z działek dotarła. Chodziło o osiedle Kępa.
- Były tam przeprowadzane kontrole zarówno przez Straż Miejską, jak i Wydział Ochrony Środowiska. Znajdowały się tam odpady komunalne, przede wszystkim budowlane - mówił komendant.
Dopytywany o to, czy znajdowała się tam również sztuczna nawierzchnia z Parku Jordanowskiego, potwierdził, że tak. Dodał także, że sprawa wyglądała poważnie, dlatego poinformowany został Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.
Przez wiele miesięcy przyszłość boiska pozostawała niepewna. Burmistrz podkreślał, że dopóki usterki nie zostaną usunięte, miasto nie mogło otworzyć obiektu. Inwestycja nie została bowiem odebrana ani przez inspektora nadzoru, ani przez magistrat. W tym czasie wykonawca inwestycji zmieniał zdanie. Najpierw zobligował się do usunięcia nieprawidłowości, później stwierdził, że trawa jest co prawda inna, ale wciąż spełnia wymagania przetargowe i niczego zmieniał nie będzie. Ostatecznie jednak stanęło na tym, że prace naprawcze wykona.
Na boisku trwają już prace związane z wymianą nawierzchni oraz usuwaniem usterek wykazanych przez miasto. Jak poinformował kilka minut temu burmistrz Mateusz Kutrzeba wykonawca ma czas do końca czerwca.
- I jeśli nie będzie już żadnych usterek, na co bardzo liczę, to rozliczymy projekt i będę chciał otworzyć boisko w lipcu - przekazał burmistrz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze