Wyniki sekcji zwłok 54-latka dadzą odpowiedź, co było przyczyną jego śmierci, do której doszło w sobotę wieczorem na autostradzie a4.
Około godz. 20:30 służby zostały poinformowane o wypadku na wysokości Woli Wielkiej, na 525 km autostrady w kierunku na Rzeszów. Ostatecznie okazało się, że w zdarzeniu brały dwa pojazdy. Kierujący dacią 83-latek stracił panowanie nad pojazdem, uderzył w bariery energochłonne i wrócił na pas ruchu, którym jechał rozpędzony citroen. Doszło do zderzenia pojazdów i mimo natychmiastowej pomocy udzielonej kierowcy daci jego życia nie udało się uratować. W miejscu zdarzenia utworzył się korek i to tam rozegrał się kolejny dramat, który teraz będą wyjaśniali śledczy.
W trakcie wykonywania czynności w miejscu wypadku do służb dotarła kolejna informacja o zdarzeniu na 524 kilometrze. W korku zmarł mężczyzna. Jak mówi prokurator rejonowy w Dębicy Jacek Żak z zeznań świadków wynikało, że wracający z pracy w Niemczech człowiek zachowywał się dziwnie w busie. Początkowo podejrzewali, że być może przyczyną jego zachowania był alkohol, ale ta wersja została - przynajmniej wstępnie - odrzucona.
- Jedyne, co pan popijał w trakcie jazdy, to była woda - mówi prokurator Żak.
W pewnym momencie 54-latek stał się agresywny, a ostatecznie stracił całkowitą kontrolę nad swoim zachowaniem, jak również nad potrzebami fizjologicznymi. Po chwili mężczyzna opuścił busa, by na zewnątrz się przebrać.
- Tam zasłabł i stracił przytomność. Również jego życia nie udało się uratować. Wstępnie przyjęliśmy, że powodem śmierci mężczyzny, jak i jego zachowania mogła być cukrzyca. Jak było w rzeczywistości wykaże sekcja zwłok - dodaje prokurator Jacek Żak.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Najlepiej odrazu pijany
Najlepiej odrazu pijany