Reklama

Memling za złotówkę

01/08/2024 16:40

Zachwycający tryptyk

Czym dla warszawskiego Muzeum Narodowego „Bitwa pod Grunwaldem” Jana Matejki, dla krakowskiego MN Muzeum Książąt Czartoryskich „Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci, i tego samego malarza dla Luwru „Mona Lisa” tym dla Muzeum Narodowego w Gdańsku „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga. Dla tego jednego obrazu warto przejechać prawie 700 kilometrów z Dębicy do Gdańska.

Polska Noblistka Wisława Szymborska, wiele razy mówiła, że lubiła wejść do muzeum i zobaczyć jeden obraz. Dla Memlinga warto pojechać do Gdańska i wejść do muzeum.

Reklama

„Sąd Ostateczny”, to dzieło olśniewające, wspaniałe, wieloznaczne, nie dające się wyrzucić z pamięci. Powstało – jak się przyjmuje – w latach 1467 – 1473. Hans Memling był wtedy stosunkowo młodym niderlandzkim malarzem, pochodzenia niemieckiego – urodził się bowiem w 1430 roku. Tryptyk „Sąd Ostateczny” powstał na zamówienie możnej rodziny florenckiego bankiera Angela di Jacopo Taniego.

Zamiast trafić do fundatora obraz w drodze morskiej do Florencji został zrabowany przez gdańskiego kapra. W ten sposób „Sąd Ostateczny” znalazł się w Gdańsku. Zawisł w kościele Mariackim. Od początku wzbudzał zachwyt i pożądanie europejskich władców. Prawowici właściciele próbowali go odzyskać z pomocą nawet papieża Sykstusa IV. Nic z tego.

Reklama

Próbowano go kupić za bajońskie kwoty. Po zajęciu Gdańska przez Napoleona obraz trafił do Luwru. Gdy cesarz Francuzów upadł Prusacy przewieźli go do Berlina. Jednak po kilku latach wrócił do Gdańska. Ewakuowany przez Niemców krótko przed zakończeniem II wojny światowej i ukryty w górach został odnaleziony przez żołnierzy Armii Czerwonej. „Sąd Ostateczny” trafił do Ermitażu w Leningradzie (obecnie Sankt Petersburg). Wrócił do Gdańska dopiero 1956 roku i został umieszczony w Muzeum Narodowym.

Opisywanie tego dzieła jest zadaniem bezcelowym. Trzeba je zobaczyć na własne oczy. Wrażenie jest niezapomniane. Zapiera dech bogactwo postaci tryptyku, który ukazuje wizję dnia Sądu Ostatecznego opisanego w Apokalipsie św. Jana.

Reklama

Zawsze ilekroć jesteśmy na Wybrzeżu oglądamy Memlinga. Zdarzało się już, że przyjeżdżaliśmy do tego muzeum tylko dla tego jednego obrazu. Tym bardziej, że Muzeum Narodowe w Gdańsku rozpuszcza posiadaczy karty dużej rodziny oferując im bilety za… 1 złotówkę. Dziennikarze nie płacą nawet tego.

Andrzej Janiec

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/08/2024 22:23
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    struna - niezalogowany 2024-08-03 20:08:16

    Skąd ten popęd do wstawiania swojej głowy do każdego kadru? Lemingoza?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama