Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie Artur Grabowski wydał oficjalnie oświadczenie w sprawie ujawnionych w Brzeźnicy niekompletnych zwłok mężczyzny. Choć nie ma jeszcze wyników specjalistycznych badań DNA, to wszystko wskazuje na to, że szczątki należały do zaginionego 11 maja mieszkańca Pustkowa-Osiedla Adama Z.
Jak wynika z komunikatu śledztwo nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Dębicy, a prowadzone jest w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci osoby, której szczątki zostały znalezione 27 maja. O makabrycznym odkryciu pisaliśmy TUTAJ oraz TUTAJ.
W poniedziałek 27 maja, w godzinach popołudniowych funkcjonariusze Komisariatu Policji w Brzeźnicy wraz ze strażakami Ochotniczej Straży Pożarnej w Nagawczynie prowadzili poszukiwania zaginionego 61-letniego Adama Z., który ostatni raz widziany był 11 maja. W pewnym momencie ujawnili w Brzeźnicy, w odległości około 15 metrów od ul. Kolejowej, niekompletne zwłoki mężczyzny. W trakcie oględzin zwłok i miejsca, w którym zostały znalezione, w spodniach denata ujawniona została kartę honorowego dawcy krwi, wystawioną na nazwisko Adam Z. Następnego dnia odnalezione zostały pojedyncze i niewielkie kości kończyn górnych. Do poszukiwań użyty został również specjalnie przeszkolony pies.
- W toku toczącego się śledztwa zabezpieczono ciało do sekcji zwłok, której przeprowadzenie zlecono Zakładowi Medycyny Sądowej Collegium Medicum UJ w Krakowie. Ze wstępnych informacji udzielonych przez biegłych medyków sądowych wynika, iż ciało było w znacznym stanie rozkładu, posiadało znaczne ubytki tkanek miękkich, pozbawione było rąk, szyi i głowy, a także nosiło ślady ingerencji zwierząt - czytamy w komunikacie Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Co ważne - do dzisiaj bezpośrednia przyczyna zgonu nie została stwierdzona i nie ma żadnych dowodów by potwierdzić, że w zdarzeniu brały udział osoby trzecie. Rodzina Adama Z. na podstawie dokumentów, jakie denat posiadał przy sobie wstępnie rozpoznała w nim poszukiwanego. Dopiero wyniki zleconych badań specjalistycznych i inne wynikające stąd czynności procesowe pozwolą na podanie rzeczywistych okoliczności zdarzenia.
Jeszcze w ubiegłym tygodniu prokurator Mirosław Michno z prokuratury w Dębicy zaprzeczył, jakoby różne części ciała mężczyzny znalezione zostały po dwóch stronach drogi.