Barbara Siuciak z Dębicy od dwóch lat zmaga się z nowotworem złośliwym. Koszty leczenia przerastają jej domowy budżet, a wniosek o świadczenie dla osób niepełnosprawnych został odrzucony.
Jak mówi jej siostra Bernadetta Mardeusz kobieta długi nie chciała prosić nikogo o pomoc, ale teraz znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Barbara Siuciak zmaga się z rakiem płaskonabłonkowym nosowej części gardła.
- Zaczęło się od szumów usznych, chrypki, znacznej utraty wagi. To wszystko z uporczywymi, nie do zniesienia bólami głowy przez okres ponad roku - czytamy w informacji o zbiórce pieniędzy.
Kobieta jest po sześciu cyklach chemii, a także po siedmiotygodniowej radioterapii, która połączona była z chemią. Po zastosowaniu tego leczenia miało być lepiej. I było, ale tylko przez miesiąc.
- Potem pojawiły się silne, permanentne bóle od pasa w dół, które uniemożliwiają mi samodzielne poruszanie się. Jestem bardzo słaba, praktycznie nie wstaję z łóżka. Leki przeciwbólowe niwelują ból tylko na krótki czas. Ile człowiek jest w stanie znieść? Właściwie nie śpię w nocy - informuje Barbara Siuciak.
Obecnie znajduje się pod opieką poradni leczenia bólu, dzięki czemu otrzymuje leki przeciwbólowe oraz kroplówki, które mają postawić ją na nogi. Jednak koszty leczenia i dojazdów do lekarzy przekraczają jej możliwości finansowe.
- Tygodniowy koszt samych kroplówek to około 500 złotych, a do tego dochodzą koszty innych leków - mówi.
Ma rentę, ale jest ona bardzo niska. Starała się również o świadczenie dla osób niepełnosprawnych, ale jej wniosek został odrzucony. Obecnie mieszkanka Dębicy czeka na odpowiedź z kolegium odwoławczego. W internecie już ruszyła pomoc dla niej.
- Nasza fundacja oraz stowarzyszenie włącza się w pomoc Basi w walce o zdrowie - poinformowała na swoim fejsbukowym profilu Fundacja Matsport z Dębicy.
To właśnie na ich konto można wpłacać pieniądze, które w całości przeznaczone zostaną Barbarze Siuciak. Liczy się każda złotówka. Pieniądze można wpłacać na nr konta w PKO Banku Polskim: 61 1020 4405 0000 2902 0647 7360. W tytule przelewu wystarczy wpisać Darowizna Basia.
- Już teraz dziękuję Ci za okazaną pomoc. Proszę wesprzyj mnie w zbiórce na leczenie, rehabilitację oraz koszty dojazdu do placówek. Dobro zawsze wraca! - zwraca się do wszystkich Barbara Siuciak.
Jej siostra Bernadetta Mardeusz dla każdego darczyńcy przygotuje ręcznie robionego aniołka z masy solnej. Jak podkreśla, nie chcą tylko brać, chcą też dać coś w zamian. Barbarze Siuciak pomagają także jej dwie młodsze siostry Bożena Borek oraz Paulina Madej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze