Cztery pielęgniarki i sześciu policjantów miało kontakt z mieszkańcem Pilzna podejrzanym o zarażenie koronawirusem. W izolacji musieli czekać na wyniki testów.
Pijany w sztok mężczyzna do szpitala przyjechał karetką w asyście policji. Był wieczór, 50-latek leżał w rowie, istniała obawa, że zamarznie. Już na miejscu okazało się, że jest nie tylko pijany, ale i chory. Objawy wskazywały, że może być zarażony koronawirusem. Został skierowany do izolatki, gdzie czekał na wyniki testów. Ale nie tylko on wymagał izolacji.
- Miały z nim kontakt cztery pielęgniarki oraz dwóch policjantów, a z tamtymi jeszcze czterech. W sumie dziesięć osób zostało na dobę wyłączonych z życia i pracy - mówi Przemysław Wojtys, dyrektor szpitala w Dębicy.
Dezynfekcji wymagała także karetka, którą został dostarczony do szpitala.
- W obecnej sytuacji takie zachowania powinny być piętnowane - mówi dyrektor Wojtys.
Ostatecznie okazało się, że 50-latek jest chory na zapalenie płuc.