W połowie listopada chłopiec skończy brać chemię podtrzymującą. Jest po operacji, ale czeka go kolejna. Rodzina z Brzeźnicy potrzebuje też pieniędzy na badania, leki, wizyty w poradniach, opatrunki i specjalistyczne środki do higieny ciała.
Zaczęło się od braku apetytu, zmęczenia. Później dołączył ból głowy i poranne nudności. Badania nie wykazywały większym nieprawidłowości, jednak gdy w jednym oku Dawida pojawił się zez jego bliskim zapaliła się czerwona lampka. Po badaniu okulistycznym dziecko trafiło na rzeszowski SOR, tam podczas specjalistycznych badań: tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego wykryto u Dawida złośliwego guza mózgu. Lekarze wykonali drenaż, by zmniejszyć ciśnienie w głowie dziecka, a kilka dni później Dawid był operowany w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie.
Guz został usunięty 11 maja 2020 roku, niestety została masa resztkowa, a sama operacja doprowadziła do paraliżu lewej strony ciała. Dawid nie miał odruchu kaszlu i połykania, a do jego jego organizmu wdało się zakażenie płynu mózgowo-rdzeniowego bakterią gronkowca złocistego. Chłopczyk miał też niegojącą się ranę pooperacyjną i ponownie założony zewnętrzny drenaż komorowy. Pierwszą dawkę chemii mógł przyjąć dopiero 23 czerwca 2020 r., gdy zwalczył groźną bakterię.
22 września 2020 r., rozpoczął też radioterapię w znieczuleniu ogólnym. Przyjął 30 naświetleń i chodź dzielnie je znosił, to ich skutki odczuwa do dziś. Zmaga się m.in. z nadwrażliwością na zapachy i hałas.
Od 14 grudnia 2020 r. Dawid rozpoczął przyjmowanie chemii podtrzymującej, którą brał będzie do połowy listopada tego roku. Jest to 8 cykli, po 7 tygodni każdy. Każdy cykl osłabia jego organizm i coraz trudniej jest mu się pozbierać, by przyjąć kolejną dawkę leku.
- Pomimo tego cierpienia, Dawidek uwielbia przebywać w domu z całą rodziną, gdzie bawi się z kotkiem. Zawsze ma fajne pomysły na nowe zabawy. Niestety nie może mieć kontaktu z rówieśnikami, kolegami, gdyż ma obniżoną odporność, a każda infekcja jest dla niego skrajnie niebezpieczna - pisze jego mama na portalu zrzutka.pl.
Obecnie bliscy chłopca czekają na opis rezonansu magnetycznego, jednak już wiedzą, że kolejna operacja będzie konieczna gdy masa guza się zwiększy. Wykona ją wtedy prof. Marek Mandera, neurochirurg z Katowic.
- Obecnie Dawidek wymaga przyjmowania różnych leków, suplementów diety, częstych badań morfologii krwi, na które brakuje nam środków. Ponadto konieczne są częste wizyty w poradni kardiologicznej, okulistycznej, rehabilitacji ruchowej, zmian stomatologicznych, neurologicznych, pulmonologicznych, co generuje ogromne koszty. Potrzebuje opatrunków, specjalistycznych środków do higieny ciała, ze względu na wrażliwość po leczeniu radio i chemioterapią - wyjaśnia mama chłopca zwracając się do wszystkich ludzi dobrego serca o pomoc synowi w walce z tak groźnym przeciwnikiem.
- Dla nas ważna jest każda ofiarowana złotówka, za którą z całego serca wraz z naszym syneczkiem Dawidkiem dziękujemy. I pamiętajmy, dobro wraca po stokroć!!! - podkreśla.
Leczenie Dawida wesprzeć można pod tym linkiem: Walczymy RAZEM z guzem mózgu Dawidka z Brzeźnicy!