Reklama

Społeczność Dębicka: historia i współżycie Polaków i Żydów, rola Żydów w rozwoju miasta, spory i wydarzenia antyżydowskie

Okres galicyjski we współżyciu społeczności polskiej i żydowskiej to współpraca i w miarę pokojowe współżycie – twierdzi dr Arkadiusz Więch, który podczas Wieczoru Galicyjskiego w Muzeum Regionalnym opowiadał o życiu Żydów w Dębicy.

- Żyli wspólnie, może w innych gminach, ale we wspólnocie wartości – wtórował mu Tomasz Czapla, dyrektor muzeum.

Spotkanie odbyło się w przededniu Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu, ale, co podkreślił Tomasz Czapla, miało szerszy kontekst, niż dzień pamięci o ofiarach. Bo często nasze mówienie o społeczności żydowskiej koncentruje się na wymienieniu liczb czy umieszczanie nazwisk na liście ofiar. Tymczasem tworzyli oni społeczność Dębicy, a rzeczywistość, w jakiej żyli, była rzeczywistością wspólną ze społecznością polską.

Reklama

Była to rozmowa nie o ofiarach, tylko o czasach, kiedy, co podkreślił Arkadiusz Więc, nic tej zagłady nie zapowiadało.

I o tym współżyciu Polaków i Żydów opowiadał historyk, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, choć zgodnie z tematem spotkania, koncentrował się na historii społeczności żydowskiej w Dębicy.

Kiedy zaczęła się ta historia

Trudno odpowiedzieć na pytanie, kiedy w Dębicy pojawili się pierwsi Żydzi. Arkadiusz Więch przypuszcza, że napływ ludności żydowskiej mógł mieć miejsce na przełomie wieków 16. i 17.

Pierwsze źródło o obecności Żydów w Dębicy to rejestry podatkowe z 1676 r.; rejestracja poboru pogłównego, gdzie wymienionych jest 2 żydowskich mieszkańców miasta. Z kolei w statucie cechu rzeźniczego z1690 roku jest też mowa o uboju rytualnym.

Reklama

Nieco wcześniej, bo w 1671 r. król Michał Korybut Wiśniowiecki potwierdził przywileje handlowe dla Dębicy, dotyczące jarmarków. Jest tam zapis o ludności żydowskiej, nie ma jednak pewności, czy to potwierdzenie ich obecności, czy zaprzeczenie.

Zachowały się za to opisy z początku 18. wieku, dotyczące konfliktu pomiędzy polskimi i żydowskimi mieszkańcami, sporu podsycanego przez proboszczów. Od tego czasu możemy mówić o sztetlu Dębica, miasteczku zamieszkałym w dużym stopniu przez ludność żydowską. Rozrastała się tak dynamicznie, że w latach 70-tych i 80-tych 19. wieku nawet 70 procent mieszkańców Dębicy to ludność żydowska. Potem ten odsetek zaczyna spadać

Reklama

- Kolej i związany z tym rozwój miasta przyciągał żydowskich inwestorów – mówił dr Arkadiusz Więch.

Nie tylko Nowa Dębica

Żydzi osiedlili się w zachodniej części Dębicy, która z czasem zaczęła być nazywana Nową Dębicą. Mieszkali w okolicy Rynku, który dzisiaj jest ścisłym centrum miasta. Tu powstała zachowana do czasów współczesnych synagoga nowomiejska.

Była też synagoga staromiejska, w Starej Dębicy. Przy obecnej ul. Wielopolskiej, bo tu było drugie siedlisko dębickich Żydów. Ona nie została odbudowana po drugiej wojnie światowej.

Reklama

Współpraca we władzach miasta

W czasach galicyjskich, nawet wtedy, gdy Żydów w Dębicy było więcej niż Polaków, ukształtował się zwyczaj, że burmistrzem jest Polak, a wiceburmistrzem Żyd. Przetrwał do wybuchu I wojny światowej. I to mimo tego, że na przykład w 1907 roku w Radzie Miejskiej zasiadało 7 katolików i 18 przedstawicieli społeczności żydowskiej, także 1 grekokatolik.

Jak podkreślił dr Arkadiusz Więch, starano się współpracować dla dobra całej społeczności. Władze wspierały działalność chederu (szkoły żydowskiej), dofinansowywały funkcjonowanie łaźni. Dla obchodzenia świąt żydowskich wyznaczano rejony, gdzie odbywały się uroczystości, by nie przeszkadzać pozostałej ludności.

Reklama

Także okoliczne miejscowości

- Gmina żydowska Dębicka uchodziła za gminę zamożną – mówił Arkadiusz Więch. Świadczy o tym utrzymywanie szkoły i cmentarza, ale też istnienie licznych fundacji, które miały pomagać ludziom ubogim.

Dominował chasydyzm, bardzo konserwatywny religijnie. Ale żyli też w Dębicy żydowscy socjaliści. I syjoniści, których celem była emigracja do Palestyny. Ci ostatni to przede wszystkim osoby młode i wykształcone.

W skład gminy żydowskiej w Dębicy wchodzili nie tylko Żydzi mieszkający w mieście, ale też wszystkich okalających ją miejscowości. Nie tylko tych najbliższych, bo wchodziło do niej w sumie kilkanaście wsi, m.in. Brzeźnica, Korzeniów, czy Grabiny.

Reklama

Spory się zdarzały

Choć jak podkreślał Arkadiusz Więch, te różnice zdań pomiędzy społecznościami polską i żydowską nigdy nie były tak ostre, jak w innych miejscowościach Galicji, chociażby w Mielcu.

Relacje układały się poprawnie, co nie oznacza, że sporów nie było - powiedział.

Zdarzały się na przykład w Gimnazjum, do którego od początku przyjmowano też uczniów żydowskich. Ale też na tle ekonomicznym.

Społeczność Dębicka nie doświadczyła pogromów, które co jakiś czas przetaczały się przez Galicję – wyjaśniał Arkadiusz Więch.

Reklama

Choć dwukrotnie doszło do antyżydowskich wystąpień. Pierwsze miały miejsce w 1914 roku, gdy Dębicę zajęli Rosjanie. To ich dziełem były ataki na Żydów pod hasłem przewodnim: Żyd nie człowiek. Rozpoczęło się plądrowanie przez rosyjskie wojsko sklepów i domów prywatnych. Gdy zaczęło brakować żywności, Rosjanie wymuszali na Żydach oddawanie zapasów. Przypadki pobić były bardzo częste, podobnie jak gwałty na kobietach.

Druga fala zamieszek to okres od jesieni 1918 do wiosny 1919.

- Dotarła także do Dębicy – Arkadiusz Więch mówił, że po upadku Austro-Węgier, gdy nie działała jeszcze do końca polska administracja, miało miejsce rozprężenie, dezercja z wojska, walka spekulantów związana z brakiem żywności.

Reklama

O te spekulacje obarczano głównie Żydów, często chociażby dlatego, że nakazem władz sprzedawcy zmuszeni zostali do reglamentowania żywności. Ale, co podkreślił Arkadiusz Więch, Dębica jest przykładem dość spokojnego przejścia przez ten czas. Doszło do zajść o charakterze rabunkowym i atakowania sklepów żydowskiej, ale też sformowano rodzaj milicji, która zatrzymywała rozbójników i dostarczała przed oblicze władz miejskich. To okazało się skutecznym przeciwdziałaniem przed rozruchami na większą skalę.

Bendet Fett i Honda Hauser

Żydzi w dużej mierze zajmowali się handlem: kramarstwem i handlem obwoźnym. W mniejszym stopniu także rzemiosłem i rolnictwem. Sporo było szewców, piekarzy. W pewnym okresie w Dębicy funkcjonowała tylko jedna polska piekarnia Roztoczyńskiego i kilkanaście żydowskich. W latach 90-tych 19. wieku na 7 rzeźników, 6 to Żydzi, choć trzeba pamiętać, że w tym okresie odsetek ludności żydowskiej znacznie przekraczał 70 procent.

Reklama

Postacie charakterystyczne z przełomu wieków 19. i 20. Byli to przede wszystkim przedsiębiorcy Bendet Fett i Honda Hauser.

Pierwszy był przez pewien czas wiceburmistrzem miasta, a krótko i przejściowo nawet burmistrzem. Właściciel trafiki. Wydawał pocztówki z Dębicy, np. dobrze znaną do dzisiaj z fotografią dworca kolejowego. Zafascynowany zegarmistrzostwem próbował nawet skonstruować zegarek, ale to akurat mu się nie udało.

Honda Hauser od 1883 roku posiadał drukarnię. Działała przy niej fabryka zeszytów, prowadząca już wtedy sprzedaż wysyłkową. On także wydawał dębickie pocztówki.

Reklama

- Dzięki nim mamy najstarsze widoki Dębicy – podkreślił Arkadiusz Więch.

Innym znanym, przedsiębiorcą był Natan Grünspan, wówczas właściciel fabryki taczek.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 29/04/2024 09:41
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama