Pozostawił żonę, dzieci, wnuka, matkę, siostry i wielu wielu przyjaciół. Piotr Kozioł, mieszkaniec Dębicy zmarł we wtorek w Norwegii. Sąsiedzi z osiedla Rzeszowska Południe zbierają pieniądze na sprowadzenie ciała do Polski. Brakuje połowę kwoty.
- We wtorek dotarła do nas bardzo smutna wiadomość z Norwegii. Zmarł Piotr Kozioł, mieszkaniec ul. Tuwima w Dębicy. Pozostawił żonę, dzieci, wnuka, matkę, siostry i wielu wielu przyjaciół - czytamy na portalu zrzutka.pl.
Tzw. skarbonkę założył jego przyjaciel Mateusz Bogdanowicz.
Piotr Kozioł pracował w Norwegii jako blacharz-dekarz. To miał być jego ostatni wyjazd...
- Chciał wrócić na urodziny wnuka, to było jego oczko w głowie - mówi Mateusz Bogdanowicz.
Dodaje, że rodzina zmarłego nie ma obecnie dostępu do jego norweskiego konta. Wszelkie procedury mogą trwać nawet rok. Poprzez portal zrzutka.pl udało się zebrać blisko 50% z 12 tysięcy złotych potrzebnych na transport Piotra Kozioła do Polski.
- Jako przyjaciel rodziny zwracam się z uprzejmą prośbą o pomoc, a w imieniu swoim i całej rodziny proszę o modlitwę za duszę Ś.P. Piotra - dodaje Mateusz Bogdanowicz.
Piotr Kozioł w grudniu ubiegłego roku świętował 51. urodziny. Zmarł w nocy z niedzieli na poniedziałek (23/24 lutego). Jeśli ktoś zechce pomóc, to pieniądze można wpłacać TUTAJ.
Czytaj także: Turniej przełożony. Boją się koronawirusa