W piątek 18 grudnia ma zapaść decyzja, czy 15-latek z Głowaczowej, który jest podejrzany o zabójstwo swojej trzy lata starszej siostry trafi na sześciotygodniową obserwację w warunkach szpitalnych.
Wniosek w tej sprawie złożyło dwóch biegłych z Garwolina, których zadaniem będzie przygotowanie opinii na temat stanu zdrowia młodego mieszkańca powiatu dębickiego. O przygotowanie takiej opinii wystąpił Wydział Rodzinny i Nieletnich Sądu Rejonowego w Dębicy. Powołani do tego biegli dokonali wcześniej badania 15-latka, jednak uznali, że to za mało, by ostatecznie określić stan psychiczny chłopca oraz to, czy w chwili popełnienia czynu był poczytalny. Opinia da również odpowiedź na pytanie, czy podejrzany może być sądzony jak dorosły.
Opinię na temat Aleksandra M. mają wydać także biegli, którzy pracują w ośrodku dla nieletnich, w którym przebywa on od początku listopada. Sąd w Dębicy poprosił także o zbadanie śladów biologicznych, które zebrane zostały na miejscu zdarzenia. Ekspertyzom poddany zostanie również m.in. komputer chłopca. Za przygotowanie tego dokumentu odpowiedzialny będzie Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie. Jeszcze przez świętami Bożego Narodzenia do Dębicy mają dotrzeć też wyniki sekcji zamordowanej 18-latki.
Przypomnijmy - w poniedziałek 2 listopada na numer alarmowy 112 zadzwonił 15-latek i poinformował operatora, że zamordował swoją siostrę. Na miejsce skierowani zostali policjanci, którzy zastali zgłaszającego przed domem. Stał wymachując nożem. Na polecenie mundurowych odrzucił go. W tym czasie pod dom w Głowaczowej podjechali także ratownicy medyczni, którzy wraz z policjantami znaleźli leżące w piwnicy ciało młodej kobiety. Mimo reanimacji jej życia nie udało się uratować. Podejrzany powiedział policjantom, że słyszał w głowie głosy, które kazały mu zabić siostrę. Najpierw uderzył ją kilka razy pałką, potem nożem, a następnie ciało zaciągnął do piwnicy. Kiedy w domu rozgrywała się tragedia rodzice 15-latka i jego siostry byli w kościele.
Od wyniku przeprowadzonych badań zależało będzie, jaki wyrok może usłyszeć chłopiec. Jeśli okaże się, że był poczytalny, ale nie może być sądzony jak osoba dorosła, to z zakładu poprawczego wyjdzie w wieku 21 lat. Gdyby się jednak okazało, że jego rozwój pozwala na sądzenie jak dorosłego, to za popełniony czyn grozi mu nawet dożywocie. Trzecią opcją jest zły stan psychiczny chłopca, przez co może trafić na leczenie.
Czytaj także: Kolizja na skrzyżowaniu. Sprawca pijany