18 lutego w Sądzie Rejonowym w Tarnowie ma się odbyć rozprawa w procesie biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża. Prokuratura zarzuca mu, że pomimo posiadania wiarygodnej informacji o czynach seksualnych wobec małoletnich popełnionych przez duszpasterzy z jego diecezji, zbyt długo zwlekał z niezwłocznym zgłoszeniem tych przypadków.
Pierwsza rozprawa organizacyjna odbyła się 10 grudnia. Ustalone wtedy zostały terminy kolejnych rozpraw, najbliższa ma się odbyć właśnie 18 lutego. Andrzej Jeż jest pierwszym biskupem, któremu prokuratura zarzuciła tuszowanie pedofilii w kościele.
W związku z postępowaniem sądowym Kuria Diecezjalna w Tarnowie wydała komunikat w którym jego autorzy przypominają chronologię działań podjętych w dwóch przypadkach w których opieszałość zarzuca biskupowi prokuratura. Działania miały zostać podjęte przez bp Andrzeja Jeża i jego delegata ds. Wykorzystywania Seksualnego Osób Małoletnich.
Pierwsza sprawa dotyczy wydalonego już ze stanu duchownego ks. Stanisława P., który od roku 1987 do 2008 w parafiach w Polsce i Ukrainie miał skrzywdzić co najmniej 95 chłopców. Wtedy jeszcze nie obowiązywało prawo nakładające na osoby posiadające wiedzę na temat takich czynów, obowiązek denuncjacji. Ustawa go wprowadzająca weszła w życie w lipcu 2017 roku. W 2020 roku natomiast Sąd Najwyższy uznał, że odpowiadać karnie mogą również osoby, które nie zawiadomiły organów ścigania o przypadkach pedofilii, jeśli wiedzę o tych czynach miały przed lipcem 2017 roku. Tymczasem przedstawiciele kurii twierdzą, że dokumentacja sprawy zawierająca informację o tym, że ks. Stanisław P. podczas pobytu w Ukrainie podejrzany był o przestępstwa dotyczące molestowania nieletnich, miała dotrzeć do Kurii Tarnowskiej w 2019 roku.
- Otrzymana dokumentacja rodziła wiele pytań i wątpliwości w zakresie m.in. jurysdykcji (z protokołów zeznań oraz dalszych informacji przekazanych stronie polskiej wynikało, że sprawa została zgłoszona odpowiednim organom ukraińskim) oraz wiarygodności informacji - czytamy w komunikacie.
Pomimo tego diecezja miała bezzwłocznie powiadomić o tym watykańską Dykasterię Nauki Wiary, która przeprowadziła proces karno-administracyjny w tej sprawie. Po sprawdzeniu sprawy zgodnie z procedurami kościelnymi, czyli wtedy, gdy można było uznać, że informacja jest wiarygodna, w sierpniu 2020 roku delegat zgłosił sprawę do państwowych organów ścigania.
- Dodatkowo – z informacji posiadanych przez Biskupa Andrzeja Jeża, wynikało, że jeden z pokrzywdzonych przez Stanisława P., już w 2010 r. poinformował Prokuraturę Okręgową w Opolu o molestowaniu przez księdza Stanisława P., a zatem organy ścigania już w 2010 r. posiadały informację w tej kwestii - zauważają przedstawiciele kurii.
Druga sprawa dotyczy ks. Tomasza K. Prokuratura twierdzi, że o tym iż ten dokonał przestępstw wobec trzech małoletnich biskup miał wiedzieć już w 2018 roku. Tymczasem w komunikacie czytamy, że bp Andrzej Jeż dowiedział się o możliwości popełnienia przez niego przestępstwa wobec osoby poniżej 15 roku życia dopiero pod koniec 2021 roku. Co więcej natychmiast po otrzymaniu tej informacji nakazał zgłoszenie sprawy organom ścigania, co delegat zrobił 16 grudnia 2021 roku.
- Należy w tym miejscu podkreślić, że władze diecezji tarnowskiej dokonały w ciągu minionych lat kilkunastu zgłoszeń do organów ścigania, wprowadzając zasadę „zero tolerancji” - przekonują autorzy komunikatu, dodając, że bp. Andrzej Jeż sumiennie wykonywał obowiązki i podejmował wszelkie niezbędne kroki prawne, gdy tylko posiadał wiedzę o przestępstwach przeciwko osobom małoletnim.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kuria oczywiście wyda komunikat, że jest to atak na kościół, a wierni mają się za niego modlić, aby nie poniósł konsekwencji.
Znamienne słowa z kurii "...dokonała w ciągu minionych lat kilkunastu zgłoszń do organów ścigania...", stąd przypuszczenie, że te dwa przypadki nie były odosobnione. Straszne!!!
Kuria oczywiście wyda komunikat, że jest to atak na kościół, a wierni mają się za niego modlić, aby nie poniósł konsekwencji.
Znamienne słowa z kurii "...dokonała w ciągu minionych lat kilkunastu zgłoszń do organów ścigania...", stąd przypuszczenie, że te dwa przypadki nie były odosobnione. Straszne!!!