Reklama

Z drogi śledzie, minister Dworczyk jedzie

11/07/2023 23:10

W tym budynku pracuje szybki minister

Ktoś powie, że to drobiazg. Minister Michał Dworczyk spieszył się na mszę z okazji miesięcznicy smoleńskiej. Jego limuzyna nie mając do tego podstaw udawała pojazd uprzywilejowany. Z włączonym „kogutem” na dachu, na pasie dla autobusów i przejeżdżając na czerwonym świetle samochód ministra zmuszał innych użytkowników drogi do ustępowania miejsca. Ministrowi udało się zdążyć do kościoła.

Sprawa został błyskawicznie ujawniona. Minister „stanął w prawdzie”: „W związku z sytuacją na drodze w dniu 10 lipca i użyciem na krótkim odcinku trasy sygnałów dźwiękowych i świetlnych w samochodzie służbowym, którym podróżowałem jako pasażer, zrezygnowałem z wykorzystywania samochodu służbowego. Będę poruszał się samochodem prywatnym oraz środkami publicznego transportu”.

Reklama

Incydent pokazuje całą arogancję tej władzy, której minister Dworczyk jest przedstawicielem. Jego „pokuta” tj. poruszanie się prywatnym samochodem lub – uwaga, uwaga – korzystanie z publicznego transportu, to już groteska.

Stefan Kisielewski w swoich „Dziennikach” pisał o komunistycznych kacykach, którzy tracili władzę i związane z tym przywileje: „oni po swoim odejściu zaraz zaczynają myśleć „normalnie”, to znaczy jak my, o niczym niepoinformowani „inteligenci”.

Reklama

Fakt dotyczący Włodzimierza Sokorskiego, który w 1972 roku został odwołany z funkcji prezesa Radiokomitetu a przedtem był politrukiem I Dywizji Piechoty imienia Tadeusza Kościuszki, ministrem kultury i sztuki.

Pisarz i dziennikarz Aleksander Jerzy Wieczorkowski opisywał „dramat” Sokorskiego po jego odwołaniu z uprzywilejowania.

Oczywiście Sokorski nigdy nie był tzw. normalnym obywatelem PRL, gdyż nie cierpiał na brak gotówki – towarzysze pozbyli się go, ale zadbali o to, by dostał solidną emeryturę. Niedługo też po degradacji dostał talon na samochód, którym obdarzyli go zaufani towarzysze partyjni.

Reklama

Zanim to jednak nastąpiło jeździł środkami publicznej komunikacji. Tak wspominał swoją wyprawę po dewizy do banku – opisuje to właśnie Wieczorkowski. – Wyobraź sobie, jechałem w takim smrodzie, że omal się nie porzygałem, ale musiałem odebrać dewizy na wyjazd, dla mnie i dla syna. I masz pojęcie, że ta pinda w okienku powiedziała mi, że dla syna nie dostanę, bo nie jest wpisany do mojego paszportu, ale mojej żony. I kazała, aby żona przyszła odebrać przydział.

Posapał chwilę i wykrzyknął ze zdumieniem: Jak wyście to mogli, kurwa, wytrzymać przeszło ćwierć wieku?!

Reklama

I jak Michał Dworczyk wytrzyma teraz te jazdy środkami komunikacji publicznej? A gdy będzie prowadził własne auto, to czy zdąży na kolejną miesięcznicę? Spóźnienie na miesięcznicę może mieć dla niego bardzo poważne konsekwencje. A co będzie gdy PiS przegra wybory i były już minister Dworczyk będzie musiał wrócić do jakiejś pracy?

Czego jemu i wielu innym towarzyszom z PiS-u należy życzyć.

Andrzej Janiec

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Krytyk - niezalogowany 2023-07-12 10:13:03

    Panie opozycyjny "dziennikarzu" przypomnisz pan ,któremu POlitykowi odebrali prawko za przekroczenie prędkości w obszarze zabudowanym?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Stańczyk - niezalogowany 2023-07-12 13:15:47

    po przegranych wyborach pojawi się wielka banda pasożytów , która dostawa kasę za nic... np . siostra premiera itd. , itp...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Konrad - niezalogowany 2023-07-12 13:33:15

    brawo p. Andrzeju, humorystycznie ale o zgrozo... prawdziwe. tych kacyków należy pogonić i rozliczyć w końcu na poważnie. arogancja tych p(osłów) powala. nigdy więcej chorych propagandzistów.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama