Reklama

Wybuch i pożar w Straszęcinie. Do ośrodka zjechali strażacy z całego województwa - zdjęcia + wideo

20/10/2021 21:39

Jedna osoba zmarła w wyniku odniesionych obrażeń, a kilka zostało rannych - to bilans wybuchu i pożaru, do których doszło dzisiaj na terenie dawnego ośrodka w Straszęcinie. I choć brzmi to makabrycznie, to finał tego zdarzenia był szczęśliwy, bo były to ćwiczenia strażackie w powiecie dębickim.

Wzięli w nich udział strażacy m.in. z Przemyśla, Krzywej, Boguchwały, Łańcuta, Rzeszowa, Przeworska, Ropczyc, jak również ci z powiatu dębickiego. Na terenie popularnego niegdyś Borowca przećwiczone zostały dwa epizody. Pierwszy to wybuch w budynku. Ratownicy, którzy zostali wezwani na miejsce nie mieli pojęcia, co ich czeka. Wszystko musieli robić tak, jakby to była prawdziwa akcja. Jako pierwsi - co oczywiste - dojechali na miejsce strażacy ochotnicy ze Straszęcina, którzy rozpoznali teren i sytuację. Chwilę później na miejscu byli ci z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej, którym straszęcińscy ochotnicy przekazali zebrane informacje. Nie wiadomo było ile osób znajduje się w zadymionym budynku. Jedyną drogą prowadzącą do jego wnętrza było okno. Drzwi - według scenariusza - groziły zawaleniem, a to oznaczało, że bez odpowiedniego zabezpieczenia nie można było z nich skorzystać. To komplikowało akcję, gdyż poszkodowanych również trzeba było ewakuować oknem. Jako pierwszy wydobyty został z budynku manekin, który doznał dekapitacji. Z oczywistych przyczyn nie trzeba było się nim zajmować, a ratownicy skupili się na poszukiwaniu osób żywych. Na miejsce wezwana została Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza z Dębicy, która na szybko przygotowała konstrukcję zabezpieczającą drzwi. To usprawniło działania strażaków, którzy do budynku weszli w aparatach powietrznych. Podpory przy drzwiach ułatwiły im przede wszystkim ewakuację poszkodowanych. Każdy, który został wyciągnięty na zewnątrz przejmowany był przez kolejne grupy strażaków, a te udzielały pomocy. A było przy czym pracować. Poparzenia, czy otwarte złamania, to tylko niektóre z obrażeń poszkodowanych. Do tego brak wyczuwalnego tętna i brak oddechu.

Kolejny epizod podczas ćwiczeń również zorganizowany został na terenie ośrodka. Zadaniem strażaków było ugaszenie pożaru budynku i udzielenie pomocy poszkodowanym. W tym przypadku ratownicy również nie wiedzieli ile osób znajduje się wewnątrz i jakich obrażeń doznali. Dopiero potem okazało się, że jeden był mocno poparzony, kolejny stracił prawą dłoń.

Reklama

Na koniec trzeci epizod, tym razem nie w Straszęcinie, a w Strzegocicach, gdzie strażacy ćwiczyli ratownictwo wodne. Wszystkie ich działania - zarówno w gminie Żyraków, jak i w gminie Pilzno - były obserwowane i oceniane. Po zakończonych działaniach zostały one podsumowane. Ćwiczenia, co podkreślano dzisiaj wielokrotnie, są świetnym sposobem na sprawdzenie umiejętności, znalezienie i wyeliminowanie błędów. A wszystko po to, by każdy mieszkaniec powiatu dębickiego, Podkarpacia, ale i kraju - bo ćwiczenia odbywają się w każdym z szesnastu województw - mogli czuć się bezpieczniej.

Czytaj także: Strażacy znaleźli ciało poszukiwanego od soboty mieszkańca Zwiernika

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Reklama


Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama