Reklama

Władysław Kosiniak-Kamysz: bezpieczeństwo żywnościowe jest zagrożone

Lider PSL gościł dzisiaj w Róży w gminie Czarna, w gospodarstwie Bogusława Majki. Najwięcej miejsca Władysław Kosiniak-Kamysz podczas konferencji prasowej poświęcił zagrożonemu jego zdaniem bezpieczeństwu żywnościowemu Polski wskutek importu taniej żywności z Ukrainy.

Tu gościł Wincenty Witos

Bogusław Majka, były długoletni wicewójt gminy oraz jeden z liderów ludowców w powiecie dębickim witając Władysława Kosiniaka-Kamysza przypomniał, że przed laty jego dziadek gościł innego z liderów PSL.

- W 1938 roku tu był przez mojego dziadka witany Wincenty Witos – przypomniał.

Jak dodał, jego przodek pracował w majątku Łubieńskich w Zasowie, gdzie nauczył się sadownictwa i posiadał piękny, hektarowy sad. Gdy organizowano wizytę Witosa, Tadeusz Łubieński stwierdził, że najlepiej go powitać właśnie w sadzie.

Reklama

Gospodarstwo Bogusława Majki jest pokoleniowe.

- Mój dziadek był rolnikiem, mój tata był rolnikiem i ja jestem rolnikiem – powiedział.

My nie abdykowaliśmy

Władysław Kosiniak-Kamysz swoje wystąpienie podczas konferencji prasowej poświęcił sprawie bezpieczeństwa żywnościowego.

- To jest sytuacja niedopuszczalna jaka ma dzisiaj miejsce, zagrożenie bezpieczeństwa żywnościowego – stwierdził.

Jak dodał także opozycja i PSL są za to bezpieczeństwo odpowiedzialni.

- Bo chociaż od prawie 8 lat rządzi ktoś inny, to my nie abdykujemy z odpowiedzialności za polską wieś i polskie rolnictwo. Głos na PSL, na nasze stronnictwo, na naszą koalicję to jest głos za bezpieczeństwem żywnościowym, po to, żeby była tania, dobra, zdrowa polska żywność - powiedział.

Reklama

Lider PSL nie ma wątpliwości, że dzisiaj w Polsce nie ma bezpieczeństwa żywnościowego. Głównie z uwagi na zaniedbania rządzących, niekontrolowany napływ do Polski zboża oraz innych produktów rolno-spożywczych z Ukrainy to bezpieczeństwo żywnościowe utraciliśmy.

- To jest narażanie na szwank konsumentów, czyli nas wszystkich, którzy kupujemy żywność, to jest narażenie na szwank tych wszystkich, którzy produkują żywność i tych, którzy ją przetwarzają - powiedział.

To jest, jego zdaniem, także bezpieczeństwo miejsc pracy, bo zagrożonych są setki tysięcy gospodarstw w Polsce, które produkują zboża, kukurydzę, wszystkie inne produkty rolne. Zagrożone są miejsca pracy w przetwórstwie, w skupach, w firmach przetwarzających żywność, produkujących artykuły żywnościowe. Wreszcie miejsca pracy tych wszystkich, którzy sprzedają żywność w sklepach.

Reklama

- To są miliony miejsc pracy. Bezpieczeństwo żywnościowe to jest fundament funkcjonowania państwa, ale to są też miejsca pracy, jakość życia, jakość funkcjonowania i bezpieczeństwo polskich rodzin – stwierdził Władysław Kosiniak -Kamysz.

Domagamy się wprowadzenia kaucji

Władysław Kosiniak-Kamysz przypomniał, że jeszcze w lipcu ubiegłego roku PSL złożyło w Sejmie ustawę o kaucji za zboże ukraińskie, które miało wjeżdżać do Polski. I na inne produkty, również na owoce miękkie. Nie została ona rozpatrzona.

- Dzisiaj rządzący przyznają nam rację - stwierdził.

Reklama

Przypomniał, że wczoraj Unia Europejska podjęła decyzję o przedłużeniu bezcłowego ruchu z Ukrainą. Wyłączone są z niego pszenica, kukurydza, rzepak i słonecznik. PSL domaga się dopisania do tej listy drobiu, miodu, owoców miękkich, wszystkich tych produktów rolno-spożywczych, którym zagraża nieuczciwa konkurencja.  

- Domagamy się natychmiastowego rozpatrzenia naszej ustawy o wprowadzeniu kaucji – dodał prezes PSL.

W kontekście kryzysu zbożowego wymienił błędy PiS. Po pierwsze rząd polski zobowiązał się jeszcze poprzez ministra Kowalczyka, że będzie robił wszystko, żeby nie przedłużać okresu bezcłowego na sprowadzanie zboża z Ukrainy. A nie zrobił w tej sprawie nic. Wciąż niezrealizowany jest także postulat budowy portu zbożowego.

Reklama

Jak alarmował, za chwilę będziemy mieć kryzys na rynku drobiu, ale też na rynku owoców miękkich. Bo magazyny przetwórcze firm rolno-spożywczych są pełne mrożonych owoców z Ukrainy z ubiegłego sezonu. Więc firmy nie będą ich kupować od polskich sadowników. To zagraża bezpieczeństwu kolejnych gospodarstw.

Porzucona polska wieś

Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że na polskiej wsi zlikwidowano w ostatnich latach setki tysięcy gospodarstw, hodujących trzodę chlewną. Z trudem można znaleźć dziś gospodarstwo, które na własny chociaż użytek hoduje trzodę chlewną. Ta hodowla przestała się opłacać.

Reklama

- To wszystko pokazuje obraz porzucenia polskiej wsi - powiedział.

Druga noga jest potrzebna

Jak zapewnił, jego ugrupowanie ma plan dla polskiej wsi, dla polskiego rolnictwa. Wie, jak zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe. Trzeba stawiać na kilka źródeł dochodów dla rolników.

- Pierwsze to powinno być stabilne funkcjonowanie gospodarstwa rolnego, ale druga noga to dochody z odnawialnej energii. Czyli głos oddany na nas, na naszą koalicję, to głos za bezpieczeństwem żywnościowym, za tanią, zdrową żywnością, ale też za tanią, czystą energią, za zieloną energią - mówił.

Reklama

Jak wyjaśnił, ta druga noga dochodów rolnych jest potrzebna, ponieważ zmiany atmosferyczne, gradobicia, huragany, ulewy, podtopienia, różnego rodzaju czynniki klimatyczne powodują tak duże zachwianie dochodów rolnych, że trudno zaprojektować rozwój gospodarstwa na kilka lat do przodu.

Dopłaty zmalały do 118 euro

Ludowcy chcą docenić szczególnie rolników aktywnych.

- Dla aktywnego, tego który zbiera, sieje, który daje i gospodarzy powinny być specjalne preferencje w dopłatach – twierdzi lider tej partii.

Jak stwierdził, przez nieudolność dzisiaj rządzących dopłaty bezpośrednie podstawowe z poziomu 190 euro zostały obniżone do 118 euro. Tyle że rolnicy dowiedzą się tego dopiero po wyborach, bo wtedy dostaną przelewy.

Reklama

- Ale miejcie już dzisiaj świadomość, że te dopłaty miały być podwojone za rządów PiS-u, a zostały obniżone – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.

Dlatego domagał się jasnych i przejrzystych reguł wypłaty dopłat, szczególnie dla aktywnych rolników, promocji młodych rolników, zwiększenia z 200 milionów do przynajmniej miliarda w Krajowym Planie Strategicznym środków na rozwój wsi.

Dzisiaj gospodarza na polskiej wsi nie ma

- Polska potrzebuje dobrego gospodarza. Jesteśmy dobrym gospodarzem, jesteśmy przygotowani do rządzenia, mamy plan dla Polski, mamy pomysł. Lepsza Polska jest możliwa. Lepsze rozwiązania są możliwe. Lepsze zarządzanie jest możliwe. Dzisiaj gospodarza na polskiej wsi nie ma. Potrzebny jest nie tylko entuzjazm do tego, ale też pewne doświadczenie, bo trzeba wejść z marszu i zająć się tymi sprawami. I w kwestii relacji polsko-ukraińskich, ale też w kwestii rozwoju gospodarstw na terenie Polski. My jesteśmy do tego gotowi, dlatego że wyrastamy z tych korzeni. Mamy najlepszych ekspertów w tej dziedzinie – zapewniał lider PSL.

Reklama

To potrzebne, bo jak widać, rządzący dzisiaj zajęci są rywalizacją wewnętrzną, a nie sprawami Polaków i bardziej tworzą problemy, niż je rozwiązują.

Ten kryzys jest najgorszy

Adam Dziedzic, lider PSL na Podkarpaciu pytał, jak my mamy bronić rynek wewnętrzny, jak rynku wewnętrznego nie broni polski rząd? Nie można, jego zdaniem, zrzucać wszystkiego na producentów, na rolników, czy na samorządy.

Nawiązując do kryzysu na rynku zboża powiedział, że choć kryzysów w Polsce było wiele, to ten jest najgorszy, bo wywołany jest przez nieświadomość i niekompetencję władz PiS-u.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ir_ - niezalogowany 2023-04-29 18:41:09

    A ja mam prośbę, żeby ten komuszy tygrysek z PSL przestał powoływać na tradycję związaną z Witosem i Mikołajczykiem, bo oni w prostej linii to pochodzą, ale od komuszego ZSL stworzonego przez sługusów Moskwy nasłanych na Polskę. "Pod koniec listopada 1949 roku PSL przestał istnieć. Komuniści doprowadzili bowiem do połączenia SL i PSL tworząc satelickie Zjednoczone Stronnictwo Ludowe zależne od PZPR." To są korzenie tych farbowanych lisów

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama