W doktorze Drorze Paleyu i ludziach, którzy wspomogą ich finansowo, rodzice Wiktorii Nitkowskiej upatrują szansy na to, że już wkrótce ich córka będzie mogła normalnie chodzić. Chirurg ortopeda ze Stanów Zjednoczonych zakwalifikował 13-latkę z Dębicy do operacji, ale koszty z nią związane przerastają możliwości tej rodziny.
Wiktoria urodziła się z krótszą prawą nogą. Jej wydłużanie rozpoczęło się, kiedy miała osiem lat. W Klinice Ortopedii i Rehabilitacji w Zakopanem była przez dziesięć dni. Lekarze przecięli jej kość udową i założyli tzw. aparat Ilizarowa, który służy do rozciągania nogi.
Po powrocie ze szpitala na mamę Angelikę Nitkowską spadł obowiązek codziennej regulacji śrubek, by kość nie zrosła się zbyt wcześnie i cały czas się nadbudowywała. Przez dwa miesiące noga wydłużyła się o 6 cm. To maksymalna wartość dopuszczana przez naszych lekarzy.
Mama i córka wolałyby zapomnieć o tamtym czasie, o nieprzespanych nocach, bólu i płaczu Wiktorii. Aparat zdjęty został po dziesięciu miesiącach, a po dwóch latach wszystko trzeba było powtórzyć, bo dziewczyna rosła, a prawa noga nie nadążała za lewą.
Po każdej operacji Wiktorię czekała długa rehabilitacja. Przez miesiąc w Zakopanem, a później w Dębicy. Dlatego często musiała korzystać z indywidualnego toku nauczania, by zdać do następnej klasy. W ubiegłym roku szkolnym w klinice nie była, więc do siódmej klasy zdała ze średnią 5,09.
- Na świadectwie mam cztery szóstki, tylko trzy czwórki, a reszta to piątki - cieszy się Wiktoria.
Angelika Nitkowska jest dumna z córki i uważa, że za taką postawę należy się jej nagroda. Kiedy pyta nastolatkę, czego by najbardziej chciała, ta spogląda na swoją prawą nogę. Nadzieja na to, że proces jej wydłużania będzie przebiegał szybciej niż do tej pory, pojawiła się w maju.
Do Skierniewic przyjechał dr Dror Paley z St. Mary’s Medical Center w USA. Przyjął Wiktorię i określił jej przypadek jako średnio ciężki. Podczas operacji w szpitalu na Florydzie dziewczyna miałaby skorygowane biodra oraz wydłużone udo i podudzie o 16 cm poprzez wstawienie implantów.
- I to nie boli - mówi z nadzieją w głosie Wiktoria.
Lekarze zajęliby się także jej kolanem, które nie jest w pełni mobilne. A na koniec wydłużyliby jej stopę. Wszystko w ciągu 6-8 miesięcy. W tym czasie nastolatka przeszłaby dwie operacje i korzystałaby z rehabilitacji.
Rodzice, gdyby mogli, wysłaliby córkę na Florydę już dziś. Koszty zabiegów, rehabilitacji i pobytu w USA znacznie przekraczają jednak ich możliwości finansowe. Klinika wyceniła swoje usługi na 305 tys. dolarów, czyli 1 mln 250 tys. zł. Pomóc Wiktorii można dokonując przelewu na konto Fundacji Śnieżki Twoja Szansa o numerze: 23 8642 1139 2013 3902 8554 0001. Tytuł wpłaty: Wiktoria Nitkowska.
- Imprezę charytatywną dla naszej córki obiecał zorganizować burmistrz Dębicy - mówi Angelika Nitkowska.
Mariusz Szewczyk zapewnia, że taka na pewno się odbędzie, prawdopodobnie jesienią. Rodzice Wiktorii nie mają określonego terminu, do którego muszą zebrać pieniądze. Zapewniają też, że będą wdzięczni za każdą okazaną pomoc, która przybliży ich córkę do wyjazdu.