- Skład sędziowski, który będzie orzekał w drugiej instancji musi zobaczyć ten materiał - w ten sposób wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta skomentował przygotowany przez dziennikarzy TVN materiał odnośnie rodziny K. ze Żdżar, przedstawiony w programie Uwaga. Nazwał go wstrząsającym. Przed momentem zakończył się kolejny jego odcinek, który poświęcony był trwającej od sześciu lat sytuacji w poddębickiej wsi.
Bożena Wołowicz w programie podkreślała, że pomimo wyroków, które usłyszała matka i dwójka jej dorosłych dzieci nic się nie zmieniło. Sytuacja - jak podkreśla emerytowana nauczycielka - zaogniła się. Rodzinie K. co było widać w materiale nie przeszkadzały kamery, jak również dwójka policjantów, którzy ochraniają Bożenę Wołowicz. Próbowali zakrzyczeć dziennikarkę TVNu, puszczali również piosenkę, w których autor tekstu w wulgarny sposób odnosi się do sąsiada, a także prowokowali policjantów. W trakcie nagrywania programu zadzwonili na policję. Przybyły na miejsce patrol poinformował rodzinę K. o nieuzasadnionym wezwaniu. Groźba skierowania wniosku o ich ukaranie nie zrobiła na lekarce i jej dzieciach żadnego wrażenia.
Na zakończenie programu Uwaga wystąpił Sebastian Kaleta, wiceminister sprawiedliwości, który zastanawiał się, czy w tej sytuacji nie istnieją przesłanki do tymczasowego aresztowania rodziny K., do czasu apelacji.
Bożena Wołowicz nadal nie mieszka w swoim domu. Obawia się swoich sąsiadów. Ci bez przerwy składają na nią doniesienia. Za każdym razem z prokuratur, m.in. w Dąbrowie Tarnowskiej, przychodzą odmowy wszczęcia postępowania. Czy sytuacja w Żdżarach w końcu się zmieni?