Reklama

W Siedliskach Bogusz straszyli go właściciele dworu. Ale zdjęcia zrobił

27/12/2016 10:09

Kalendarz Dębicki 2017 ze zdjęciami Grzegorza Boro jest prezentem, jaki otrzymują Czytelnicy Obserwatora Lokalnego wraz ostatnim w tym roku wydaniem tygodnika Obserwator Lokalny. W tym samym numerze ukazał się tekst o wystawie fotografii dworów i otaczających ich parków w powiecie dębickim, wykonanych na potrzeby kalendarza - zamieszczamy go niżej.

W Siedliskach Bogusz straszyli go właściciele dworu. Ale zdjęcia zrobił
Zdjęcie ruin dworu w Siedliskach Bogusz Grzegorz Boro wykonał nocą. By uzyskać odpowiedni klimat wraz z Rafałem Kuczkiem podświetlili je setką świeczek. Efekt ich pracy oglądać można na jednej ze stron Kalendarza Dębickiego 2017, dołączonego do tego numeru OL. Jego premiera wraz z wernisażem wystawy fotografii Grzegorza Boro odbyły się w ostatnią środę w Domu Gościnnym Wiluszówka.
Gdybyśmy chcieli nawiązać współpracę z każdym fotografem, który tego dnia pojawił się w Wiluszówce, zdjęcia do kalendarzy mielibyśmy zapewnione na wiele lat do przodu.
Większość z nich to koledzy i przyjaciele Grzegorza Boro, wśród nich m.in. członkowie Grupy Fotograficznej Negatywni, której był współzałożycielem.
- Kurcze, trochę się denerwuję - komentował Grzegorz stojąc przy drzwiach i wypatrując gości, których zaprosił na wernisaż.
Była to jego pierwsza od trzech lat indywidualna wystawa, a jednocześnie pierwsza prezentacja Kalendarza Dębickiego 2017, któremu poświęcił ostatni rok pracy.
- Poza tym jest stres, bo ja bardziej zajmuję się digartem, a tu pokazuje fotografię - tłumaczył autor.
Ale kiedy już zaczął opowiadać o tym, jak powstawały zdjęcia, widać było, że stres powoli mijał. Szczególnie gdy wspominał np. nocną wyprawę z Rafałem Kuczkiem do Siedlisk Bogusz, gdzie Grzegorz chciał zrobić zdjęcie ruin.
- Samochody się zatrzymywały, bo podświetlone ruiny z daleka wyglądały, jakby płonęły - mówi.
Dla nich dodatkową atrakcją były dziwne odgłosy, które towarzyszyły fotografowaniu tego miejsca.
- Myśleliśmy, że dawni właściciele wrócili - żartował autor.
Podczas wernisażu dziękował nie tylko Rafałowi Kuczkowi, ale i Grzegorzowi Dziubie, który również pomagał mu w realizacji sesji.
Również nasza redakcja uhonorowała ich obu wręczając im nasze kaczki dziennikarskie OL-usie.
Figurki otrzymały też Renata Nagawiecka, właścicielka Wiluszówki i Magdalena Olszewska, menadżer do spraw komunikacji korporacyjnej firmy Tikkurila Polska SA. Bez mecenatu tej firmy nie udałoby się nam wydać już drugiego Kalendarza Dębickiego.
Z OL-usiami w dłoni, a także z fotografiami dworów, które są własnością samorządów opuszczali Wiluszówkę starosta Andrzej
Reguła oraz Marek Rączka, wójt gminy Żyraków.
Pierwszy ze zdjęciem dworu w Parkoszu, w którym obecnie mieści się Dom Pomocy Społecznej, drugi z fotografią tego w Straszęcinie, mimo że gmina jest jeszcze właścicielem obiektu w Żyrakowie.
Ale zdjęcie było jedno, podobnie jak kaczka OL-usia.
- Szkoda, smutno jej będzie samej - komentował wójt.
- To najwyżej jej kaczora dokupisz - poradził mu starosta, czym wywołał uśmiechy na twarzach zgromadzonych.
.
Tomasz Ratuszniak
.
Zobacz także fotorelację z wystawy autorstwa Dariusza Tyrpina
.

 

Aplikacja na Androida

Reklama


Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama