Uchwałę, która umożliwia przekazanie tych pieniędzy miastu i gminie Głuchołazy, powiatowi radni przyjęli jednogłośnie podczas wczorajszej sesji.
Z wnioskiem o przekazanie pomocy finansowej którejś z tychgmin, które najbardziej ucierpiały w wyniku powodzi, zwrócili się do starosty Piotra Chęćka radni reprezentujący kluby Prawo i Sprawiedliwość oraz Powiat Dębicki.
- Skontaktowałem się z panem burmistrzem Głuchołaz i po rozmowie z nim zaproponowałem na zarządzie, żeby powiat dębicki przekazał 50 000 zł na rzecz oczywiście zadań drogowych, mostowych i infrastrukturalnych na terenie gminy Głuchołazy - stwierdził starosta.
Z informacji, które uzyskał od Pawła Szymkowicza, burmistrza Gluchołaz, skala zniszczeń wywołanych powodzią jest tam ogromna. Zerwany został m.in. główny most w tej miejscowości.
- Burmistrz mówił, że wygląda to miasto jak po bombardowaniu i generalnie nie jest w stanie oszacować kwoty jaka będzie im potrzebne na odbudowę, ale oczywiście są to setki, o ile nie miliardy złotych w tej jednej miejscowości. Więc myślę, że symboliczna kwota, którą wygospodarujemy w swoim budżecie będzie naszym wsparciem, niezależnie, że jak państwo pewnie wiecie bierzemy udział w organizacji zbiórki - zauważył starosta, dodając, że tę darowiznę należy potraktować jako dopiero początek pomocy.
W Głuchołazach,jak relacjonował szef powiatu, najbardziej potrzebne są teraz osuszacze i agregaty, dlatego namawiał radnych, by ci, prócz opowiedzenia się za przekazaniem tych 50 000 zł przez powiat, również osobiście zaangażowali się w pomoc powodzianom.
- Ja studiowałem w Opolu i w 1997 roku w lipcu, kiedy była powódź oczywiście były wakacje, ale pojechałem tam gdzieś początkiem sierpnia, czy nawet pod koniec lipca. No zaraz po tej powodzi, bo miałem tam kolegów całe mnóstwo i po prostu chciałem im też pomóc w tej trudnej sytuacji. To obraz który, my sobie tutaj może nawet nie wyobrażamy, bo u nas woda szybko przychodzi i szybko odchodzi, i oczywiście zniszczenia są, bo przecież pamiętamy co się działo na Zawierzbiu. Woda się wlała, potem się nie miała jak wylać, więc też te kilka dni tam ta woda stała. Wiem jak wyglądały firmy w Dębicy, w okolicach al. Jana Pawła II. Czy też miejscowości położone przy Ostrej, czy to w Zawadzie, czy w Latoszynie, czy w innych miejscach gdzie dużo zniszczeń było. Ale tak ogromna woda i tak ogromne zniszczenia powodują, szczególnie na obszarze miejskim, że później są też problemy nie tylko takie, że trzeba posprzątać. Ale to są epidemiologiczne kłopoty, to są szczury wszechobecne, to jest naprawdę niebywały smród, który się unosi z tego wszystkiego co tam zostało. Przecież tam są też zwierzęta padłe, które trafiają gdzieś tam w jakieś zakamarki tej miejscowości i w ogóle, no katastrofa. I myślę, że wszyscy tutaj dzisiaj patrząc za okno, gdy mamy piękną pogodę i Bogu dzięki nie zostaliśmy dotknięci w żadnej mierze tą tragedią, powinniśmy się mocno w to angażować - przekonywał Piotr Chęciek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A w Dębicy na ul.Kościuszki przy wiadukcie nie ma kto wyczyścić kratek ściekowych tylko są zasypane ziemią bo nie ma pieniędzy.........
Panie Starosto, latanie gorącym lepikiem drogi z Chotowej do Dębicy to NIE JEST REALIZACJA RADNYCH Z PISU ANI PANA!! Gdzie jest nowy Asfalt?
A w Dębicy na ul.Kościuszki przy wiadukcie nie ma kto wyczyścić kratek ściekowych tylko są zasypane ziemią bo nie ma pieniędzy.........
Panie Starosto, latanie gorącym lepikiem drogi z Chotowej do Dębicy to NIE JEST REALIZACJA RADNYCH Z PISU ANI PANA!! Gdzie jest nowy Asfalt?