Dwa kameralne domy dziecka zamiast jednego dużego, to według Małgorzaty Grabowskiej, dyrektora Domu Dziecka Hanka w Dębicy, idealne rozwiązanie.
O tym, że Hanka, w związku z wchodzącą w życie ustawą nakazującą, by w jednej placówce przebywało nie więcej niż 14 dzieci, przekształci się w dwa domy, pisaliśmy już na łamach OL.
- Ale jeśli ktoś myśli, że robimy to po to by ominąć przepisy, to jest w ogromnym błędzie - przekonuje Małgorzata Grabowska.
Tłumaczy, że właśnie w tym kierunku powinna iść opieka w placówkach, bo dzięki temu wychowawcy mają dużo lepszy kontakt z dziećmi. A i one w mniejszej grupie czują się bardziej jak w rodzinie.
- W Jasiu, czyli tym nowym domu dziecka, mamy cztery pokoje i dziesięcioro lub jedenaścioro dzieci. Tymi dziećmi nie zajmuje się już dziesięciu wychowawców, ale czterech lub pięciu. To naprawdę jest inny kontakt - twierdzi szefowa Hanki i Jasia.
A dla niej atmosfera w domu jest najważniejsza, bo chce, by dzieci dobrze się tam czuły. Podzielenie domu na pewno się do tego przyczyni.
Małgorzata Grabowska cieszy się, że na propozycję podziału bardzo dobrze zareagowały władze powiatu. Starostwo sfinansowało przebudowę budynku, remont pokojów, korytarzy i sanitariatów. Prace kosztowały 330 000 zł.
W pierwszym etapie robót podopieczni Hanki przebywali w Schronisku Młodzieżowym w Głobikowej. Obecnie wrócili już do Dębicy. Część, w której mieścił się będzie Jaś, jest już gotowa. W Hance trwają ostatnie prace.
Przeczytaj również: Za seniorów płacą nawet pół miliona rocznie