Diagnozę usłyszała w sierpniu 2020 roku - złośliwy nowotwór jelita grubego okolicy krętniczo-kątniczej z przerzutami do wątroby. Od tej pory walczy choć sił do tego ma już coraz mniej.
Urszula Kolbusz ma 54 lata i mieszka w Brzostku. Gdy dwa lata temu dowiedziała się z jakim przeciwnikiem przyjdzie jej się zmierzyć, jej życie przewróciło się do góry nogami. Leczenie, jak sama przyznaje, jest ciężkie i mozolne. Ma za sobą już kilka operacji i zabiegów. Jesienią 2020 roku rozpoczęła swoją pierwszą chemioterapię. Do dziś przyjęła już 23 wycieńczające organizm cykle. Na niewiele jednak się to zdało...
Rak zamiast się cofnąć uderzył z podwójną siłą. Pojawiły się przerzuty do płuc. W zeszłym miesiącu Urszula Kolbusz rozpoczęła immunoterapię onkologiczną. Jest to metoda leczenia, która działanie opiera na mobilizowaniu układu odpornościowego do walki z nowotworem. Kobieta liczy, że poprawi to jej stan zdrowia.
Niestety metoda ta nie jest refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia, a Urszula Kolbusz nie jest w stanie sama jej sobie opłacić. Dlatego Fundacja Siepomaga założyła zbiórkę na jej leczenie. Znaleźć ją można pod adresem: www.siepomaga.pl/ula-kolbusz
Do tej pory udało się zebrać 47 422 zł. Brakuje jeszcze 57 897 zł.
- Twoja pomoc może uratować mi życie! Proszę, każda złotówka się liczy... - pisze Urszula Kolbusz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze