Ulewa, która tuż po godzinie siedemnastej przeszła nad Dębicą była tak silna, że studzienki nie nadążały przyjmować wody.
Ulicami płynęły rzeki, a wiadukt przy ul. Kościuszki był nieprzejezdny. Oczywiście znaleźli się śmiałkowie, którzy próbowali pokonać go mimo stojącej tam wody, ale jeśli nawet im się to udało, to po przejechaniu musieli otwierać drzwi pojazdu, by pozbyć się wody.
Na miejscu interweniowali strażacy, którzy pozbyli się nie tylko wody, ale też błota, które naniosła. Wylał Potok Gawrzyłowski, a przy ul. Cmentarnej woda płynąca drogą przyniosła ze sobą masę żwiru.
Obecnie jest już spokojnie, ale w nocy oraz jutro synoptycy zapowiadają kolejne opady.
Filmy i część zdjęć, które prezentujemy, są autorstwa naszych Czytelników: Renaty Filip-Wyszyńskiej, Grzegorza Rusinowskiego i Michała Andruka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie pierwszy, nie ostatni raz. Trzeba przywyknąć.
Tak się projektuje wiadukty bez ścieżek rowerowych a urzędy wszystko zaakceptowały zapłaciły.
Cóż, zmiany klimatyczne...pojawiły się nowe formy opadów, zwane ścianą deszczu, które w krótkim okresie czasu przynoszą olbrzymie ilości wody. Palmy więcej węglem...
Nie pierwszy, nie ostatni raz. Trzeba przywyknąć.
Tak się projektuje wiadukty bez ścieżek rowerowych a urzędy wszystko zaakceptowały zapłaciły.
Cóż, zmiany klimatyczne...pojawiły się nowe formy opadów, zwane ścianą deszczu, które w krótkim okresie czasu przynoszą olbrzymie ilości wody. Palmy więcej węglem...