Podejrzany o atak z użyciem noża, do którego doszło w sobotę 28 marca na ul. Krakowskiej decyzją sądu trafił na trzy miesiące do aresztu. Mężczyźnie grozi wysoka kara.
Zdarzenie miało miejsce około godz. 16:30. W okolicach sklepu sieci Jubilatka 27-latek został dwukrotnie ugodzony nożem. Jedna z ran, jak mówił tuż po zdarzeniu rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Dębicy podkom. Jacek Bator, była powierzchowna. To ta na szyi. Druga, w okolicach barku była poważniejsza i wymagała interwencji chirurgicznej. Informację o krwawiącym mężczyźnie, który znajdował się na jednym z przystanków przy Krakowskiej przekazała na numer alarmowy przypadkowa kobieta, która nie była bezpośrednim świadkiem ataku.
Tuż po zgłoszeniu na miejsce natychmiast skierowana została policja oraz zespół ratownictwa medycznego, który zabrał poszkodowanego do szpitala. Jak mówi rzecznik dębickiej policji mężczyzna znajdował się pod wpływem alkoholu. Od razu ruszyły również poszukiwania podejrzanych o dokonanie ataku. Policjanci doskonale wiedzieli kogo szukają, pozostało jedynie ustalić to, gdzie się znajdują. Jeszcze tego samego dnia w ich rękach znaleźli się dwaj mieszkańcy Dębicy - jeden w wieku 39 lat i jego o rok starszy kolega. Obaj - jak podkreślał rzecznik - znani są policji i również byli pod wpływem alkoholu, w związku z czym zostali zatrzymani w policyjnym areszcie, gdzie trzeźwieli.
Dopiero kiedy doszli do siebie możliwe było ich przesłuchanie. Tuż po tym młodszy z mężczyzn został zwolniony do domu. Starszy częściowo przyznał się do zarzucanych mu czynów. Stwierdził jednak, że do zadania ciosów nożem miało dojść w sposób nieumyślny. A co było motywem sprawcy? Problem w tym, że nic konkretnego.
- Doszło do nieporozumienia, następnie do szarpaniny - tłumaczy podkom. Bator.
Zgromadzony materiał dowodowy, jak i zeznania podejrzanego pozwoliły na sformułowanie wniosku o trzymiesięczny areszt. Posiedzenie w tej sprawie odbyło się dzisiaj, a sąd przychylił się do wniosku policji i prokuratury - 40-letni mieszkaniec Dębicy najbliższe trzy miesiące spędzi za kratkami. Tam będzie oczekiwał na właściwą rozprawę, podczas której odpowie za ciężkie uszkodzenie ciała, co w polskim prawie traktowane jest, jako zbrodnia. Za popełnienie takiego czynku grozi kara od 3 do nawet 20 lat pozbawienia wolności.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze