Reklama

Tajemnica zniknięcia 33-latki nadal nierozwikłana. Gdzie jesteś, Agnieszko?

02/04/2026 15:49

 

Czy można przepaść bez wieści, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu? Historia Agnieszki Przepaśniak z Głobikowej, a wcześniej jej mamy, pokazuje, że to możliwe. Za chwilę minie równo rok, od kiedy 32-latka była widziana ostatnio. Co lub kto stoi za tajemnicą zaginięcia obydwu kobiet? Co się z nimi stało? Czy żyją? Te pytania wciąż czekają na odpowiedź.

 

Znikała już wcześniej

Ze zdjęcia patrzy młoda kobieta z ciemnymi włosami o dużymi oczami. Uśmiecha się. Tę fotografię Agnieszka Przepaśniak zamieściła na swoim facebookowym profilu 18 stycznia 2025 roku. Jako ostatnią.  Niemal dokładnie trzy miesiące później jej brat Łukasz zgłasza na policji zniknięcie siostry. Ostatni raz miała być widziana 9 kwietnia przy sklepie w Głobikówce, gdzie przyjechała ze swoim chłopakiem Robertem. On miał pójść na zakupy, ona do toalety. kiedy wyszedł ze sklepu, kobiety nigdzie nie było. Jakby rozpłynęła się w powietrzu. Jej telefon był wyłączony.

Reklama

Zawiadomienie o tym, że Agnieszka nie wróciła do domu złożone zostaje dopiero po kilku dniach od tego incydentu. Brat tłumaczył, że początkowo nie niepokoił się, bo 32-latce już wcześniej zdarzały się takie zniknięcia. Dlatego najpierw szukał jej na własną rękę. Kiedy po kilku dniach nadal nie udało mu się natrafić na jej ślad, ani nawiązać kontaktu, powiadomił policję. Był 17 kwietnia ubiegłego roku.

Matka też przepadła

Nieczęsto się zdarza, by zaginęły dwie osoby z tej samej rodziny. A tak właśnie było w przypadku Przepaśniaków. Pierwsza była jej mama, która wyszła z domu i przepadła. Ostatni miał ją widzieć syn, w nocy 16 października 2020 roku. Spała w kuchni, a rano już jej nie było. Początkowo rodzina przypuszczała, że poszła na grzyby - rodzina mieszkała w pobliżu lasu. Kiedy nie wracała, powiadomili policję. Przy czym i 58-latce zdarzało się znikać na kilka dni. Odwiedzała koleżankę, krewnych. Bywało, że spała gdzieś w lesie lub pustostanie. Tym razem przepadła na dobre i mimo poszukiwań też nie udało jej się odnaleźć.

Reklama

Jak kamień w wodę

Poszukiwania Agnieszki Przepaśniak ruszyły zaraz po przyjęciu zgłoszenia o jej zaginięciu. Do akcji wraz z policją ruszyli strażacy, druhowie OSP, członkowie specjalnej grupy poszukiwawczej z Zawadki Brzosteckiej. Przeszukano miejsce zamieszkania zaginionej i jej partnera i okolice tego, w którym była widziana po raz ostatni, a także okoliczne lasy, pustostany. Nic, jak kamień w wodę.

Apel policji z prośbą o pomoc w poszukiwaniach odbił się szerokim echem. Co chwilę zgłaszał się ktoś, kto twierdził, że widział Agnieszkę: a to na dworcu w Dębicy, a to w galerii handlowej, albo w całkiem innym mieście. Wszystkie tropy zostały sprawdzone. Prowadziły donikąd.

Reklama

Wciąż czekają na psy

Uczestnicy akcji poszukiwawczej zwracają uwagę na to, że teren w którym była prowadzona jest bardzo trudny: gęsto zalesiony, pełen jam i wykrotów. Można się tam dobrze schować samemu, albo ukryć zwłoki. Policja od początku brała pod uwagę hipotezę, że Agnieszka Przepaśniak nie żyje.

- Nie ma co ukrywać, że w takich przypadkach, każdy kolejny dzień raczej nie przybliża do szczęśliwego zakończenia - mówił w czerwcu tamtego roku podkom. Jacek Bator, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Dębicy.

Reklama

W poszukiwaniach brały udział psy wyszkolone do odnajdywania ludzi. Ale nie zwłok. Jednak, jak zapewniał rzecznik, w swoim czasie i taki pies zostanie sprowadzony i włączony do akcji.

- Jest ich w Polsce bardzo mało, obowiązują terminy - przekonywał Jacek Bator.

Okazuje się, że po 9 miesiącach dębicka komenda nadal czeka w kolejce po udostępnienie psa o specjalistycznych umiejętnościach. Rzecznik zapewnia jednak, że ten na pewno zostanie sprowadzony do poszukiwań Agnieszki Przepaśniak.

- Zamierzamy także wznowić poszukiwania z użyciem georadaru - mówi podkom. Bator.

Reklama

To urządzenie do wyszukiwania zwłok zakopanych w ziemi.

Nadzieja umiera ostatnia

Kiedy kilka tygodni po zaginięciu Agnieszki rozmawialiśmy z jej bratem Łukaszem, wyraził nadzieję, że siostra żyje. Podobnie jak mama, z którą nie miał kontaktu od kilku lat. Obydwie kobiety nadal mają status zaginionych. Czy kiedykolwiek uda się ustalić, co się z nimi stało? Czas nie działa na korzyść w tej sprawie.

Aplikacja na Androida

Źródło: podkarpacka policja Aktualizacja: 02/04/2026 16:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama