Wydawało się już, że pod świetlicą na Kraszewskiego i domami dziecka przy Gawrzyłowskiej, z uwagi na śnieg, nie zobaczymy motocykli, a wyłącznie quady i samochody. Motomikołaje pokazali jednak, że zimowa aura im nie straszna więc i w tym roku najodważniejsi przyjechali jednośladami.
- Tu w Dębicy główne drogi są czarne, ale jak chłopaki jechali ze Stasiówki to już nie mieli tak łatwo - nie ukrywa Agata Wiater, która co roku bierze udział w akcji,
Dochodziła godzina trzynasta, kiedy na Kraszewskiego dał się słyszeć sygnał policyjnego samochodu.
- Jadą! Jadą! - wołały dzieci, które z laurkami w rękach wyczekiwały pod świetlicą Motomikołąjów.
Pierwsi pojawili się ci na quadach i młody Motomikołaj na świątecznie przystrojonym rowerze. Za nimi motory crossowe, a nawet ścigacze! Gdy zaparkowali pod świetlicą Marzena Socha, szefowa Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, która z mikrofonem zarządzała akcją, zapowiedziała, że pozostali dojadą samochodami, w międzyczasie zapraszając wszystkich zmarzniętych na gorącą herbatę.
Motomikołaje jednak nie tracili czasu i szybko ustawili się w rzędzie, by podawać sobie prezenty, które przywieźli dla podopiecznych Zgranej Paki. Wręczał im je, coraz bardziej uśmiechnięty z każdą otrzymaną w zamian laurką, Jerzy Niezgoda z klubu motocyklowego Orzeł Biały.
- Motomikołaje nie przywieźli prezentów tylko dla dzieci, ale też dla świetlicy. Pytali wcześniej co by nam się przydało, jaki sprzęt i to dostaliśmy - mówiła Marzena Socha wskazując na stos pudeł czekających na przyczepce na rozładowanie.
Świetlica na Kraszewskiego nie była oczywiście jedynym przystankiem na drodze darczyńców w czerwonych czapkach. Drugim, w którym również czekano na nich z utęsknieniem, były domy dziecka Hanka i Jaś przy ul. Gawrzyłowskiej. Szczególnie, że dla podopiecznych tych domów Motomikołaje wieźli to, o co ci prosili w listach do św. Mikołaja.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze